Cześć Wam!:)
Dzisiaj troszkę bardziej podejście techniczne do fotografii. Może nie jest to stricte temat jak robić zdjęcia, ale co zrobić przy wywoływaniu ich. Zdaję sobie sprawę, że fotografia drukowana niemalże umiera. Mało kto wywołuje zdjęcia do albumu, czy po prostu do ramki. No, ale są takie osoby, sama do nich należę dodatkowo jak widać na zdjęciu poniżej mam taką swoją tablicę "chwały", czyli moje ulubione zdjęcia , które wykonałam i mogę na nie w chwili wolnej spojrzeć, bo wiszą na ścianie. Ponadto jestem w fazie robienia swojego drukowanego portfolio-tutaj również zdjęcia muszą jednak wyglądać. Swego czasu wywoływałam na automacie w Auchanie oraz Fotojokerze. Bo miałam od razu i niby tanio(chociaż koszt 0,99zł w fotojokerze to tak naprawdę ogromne przepłacanie). Jednakże w coraz większej ilości zdjęć widziałam coraz więcej brzydkich efektów, które mnie zniechęciły do takiego druku i postanowiłam wrócić do starych przyzwyczajeń, czyli chemii (których zaniechałam przez długi czas oczekiwania+paromiesięczny zastój w usługach w Auchanie-najtaniej i na takie potrzeby pamiątkowe i małoformatowe jeśli chodzi o chemię-zdecydowanie najlepsza oferta). Bądź co bądź 90% zdjęć, tu niżej przedstawionych, które pochodzą z automatów to tak naprawdę nie Auchan, ale...Fotojoker.

A więc dlaczego nie lubię wywołania zdjęć z automatów(dostępnych w Rossmannie, Fotojokerze,w niektórych Saturnach czy np Auchanie)? Oto parę dowodów. Zdjęcia wszystkie są nieobrabiane, wiadomo, żeby podkreślić wszystkie mankamenty, niestety nie wiem czemu fotki takie ciemne wyszły...
1.Częste przyciemnienie zdjęć i tłumienie koloru.
Notoryczne przyciemniane zdjęć, zdecydowanie bardziej blade kolory, a także uwidacznianie niedoskonałości to jedna z pierwszych wad. Czasami są one mało widoczne jak na poniższym zdjęciu, ale czasami są one naprawdę wyraźne jak na drugim jeśli chodzi o cienie/fakturę skóry przy oku. Największym szokiem było zdjęce, na którym dopiero po odchyleniu na maksa ekranu laptopa zauważyłam zaczerwienie na nosie modelki, które wręcz krzyczało ze zdjęcia w formie odbitki. Na poniższym zdjęciu z prawej (chemia) zdecydowanie ładniejsza żywsza tonacja, jaśniejsze zdjęcie, z kolei na lewym widać jakieś niedoskonałości(cienie) oraz tonacja jest stłumiona.
Kolejny przykład, o którym pisałam wyżej to zdecydowanie ciemniejsze zdjęcie z lewej, bardziej widoczne cienie przy oczach i faktura twarzy(automat, zdjęcie z lewej). Do tego bardziej zazieleniona twarz niż w przypadku zdjęcia z chemii, na którym jest zdrowy koloryt cery.
2. Zmiana kolorystyki i zanik cieni.
Tu jest mało to widoczne, na ostatnim zdjęciu widać to dość mocno. Modelka na lewym zdjęciu ma zdrowy kolor skóry, na prawym(z automatu) ma dość dziwny kremowy kolor, cienie na twarzy i np łydce zaniknęły, do tego włosy na prawym zdjęciu są pozbawione kontrastu, są jakby zbyt rozjaśnione. Do tego kolorystyka na prawym wpada w róż, tło jest bardziej zielone niżeli w lewym.
Na poniższym zdjęciu również zdecydowana różnica kolorystyczna. Zdjęcie z prawej to zdjęcie z chemii. Zdecydowanie ładniejsza żywsza kolorystyka. Z lewej zdjęcie poszło w tony zielone.
Zdjęcie w wersji cyfrowej.
3.Rozjaśnianie zdjęć.
To coś co po prostu aż mnie rzuca jak widzę, jak niektóre zdjęcia są rozjaśnione, a do tego nie raz dodana jest winieta - przykład na zdjęciu z samolotami. W poniższym zdjęciu z automatu jest zdjęcie z lewej strony. Tło jest zdecydowanie bardzo mocno rozjaśnione, do tego idzie w zdecydowany ton różowo/fioletowy, a sama modelka jest pozbawiona kontrastu. Co prawda tutaj zdjęcie z chemii wyszło dość ciemno, ale musicie mi uwierzyć, że wygląda o niebo lepiej.
Bardzo chamska winieta na zdjęciu z lewej(automat), z bardzo prześwietlonym środkiem.
Zdjęcie w wersji cyfrowej.
4. Przykład, w którym ciężko ocenić chemię i druk.
W tym przypadku, kompletnie nie wiem jak ocenić obie wersje "wywołania" zdjęcia. Ani w oryginale(w sensie na kompie), nie jest ono tak jasne jak te z automatu(góra), ani tak mocno ciemne jak te z chemii(dół).Patrząc na żywo na zdjęcie stwierdzam, że lepsze w stosunku do zdjęcia na kompie jest foto z chemii, bo kontrast jest bardziej podobny, a ten zbyt mocny róż widoczny niżej to kwestia chyba jakiegoś trybu balansu bieli, bo na żywo jest ok.
(zdjęcie z prawej nie jest tak różowe w oryginale)
A na deser ufoludki.
To zdjęcie kompletnie zniechęciło mnie do druku z automatu. Nie widać tu tego tak jak na zdjęciu, na które mogę spojrzeć teraz na ścianę... Modelka jest po prostu cała zielona...Lekki kolor selektywny, który może i mógł zostać użyty w obróbce po prostu został spotęgowany w druku i wygląda to wręcz okropnie...
Mam nadzieję, że zniechęciłam Was do marnowania pieniędzy na druk z automatu i teraz następnym razem wywołacie już tradycyjnie zdjęcia w chemii, bo efekt jest o stokroć lepszy nie tyle co w kolorystyce, ale i w samej jakości(nie tylko ostrość, której na wielu z automatu po prostu nie ma, co nawet głupie rozpikselizowanie to chleb powszedni). Mam zamiar niebawem wywołać parę zdjęć w laboratorium Profilab, którzy jako jedyni(jedni z jedynych?) nie dotykają się nawet palcem do zdjęć, pozostawiają taką obróbkę jaką zastosował fotograf, bo w niektórych laboratoriach usilnie starają się wprowadzać własne poprawki...Jesteście zainteresowani taką "recenzją"? Oczywiście będę musiała się bardziej do niej przyłożyć, bo tutaj widzę, że zdjęcia wyszły za ciemne i nie wszystko dobrze widać.
Pozdrawiam Was serdecznie!