Saturday, 10 March 2018

Jak przygotować się do sesji cosplayowej? | Poradnik dla fotografa.


Cześć wszystkim!

     Tak jak obiecałam powracam z kolejnym tekstem - tym razem w wersji dla fotografów. Jest to moje subiektywne spojrzenie na ten temat i takie typowe must have, które wg mnie fotograf powinien zrobić, a mam wrażenie, że często o tym zapominają. Chciałabym jeszcze podziękować za tak pozytywny odbiór. Mimo, że praktycznie nikt nie wysilił się tutaj pod postem, na internetach zebrałam naprawdę zaskakująco fantastyczny odbiór! Masa udostępnień, lajków, komentarzy i wiadomości prywatnych zarówno od cosplayerów jak i fotografów. I ponieważ sporo osób pytało - tak możecie to podsyłać swoim fotografom/cosplayerom jeśli chcecie! Niech współpraca będzie jeszcze przyjemniejsza!

W poprzednim poście byłam wylewna, napisałam co cosplayer powinien zrobić by przygotować się dobrze do sesji. Nie jest tak, że przygotowywać powinien się tylko cosplayer, fotograf też ma taki obowiązek, bo przypominam po raz kolejny - sesja zdjęciowa to praca obu stron. Jeśli jedna da ciała, nie ma co liczyć na dobre rezultaty. Nawet najlepszy cosplay może wyjść źle, kiedy zdjęcia robisz na odwal się.

1. Znajdź cosplayera, ze strojem w Twoim klimacie.
Kuromaru jako Geralt, oraz PopCorni jako Ciri.
    Wyznaję zasadę, że fotografuję ten temat, styl, uniwersum, które czuję. Nigdy nie podejmuję się
fotografowania tematów, które nie pasują mojej estetyce. I nie mówię tu o słabo wykonanym cosplayu, a po prostu, że dany temat mi po prostu nie podchodzi. Bardzo długo na przykład - i w sumie wciąż dość niechętnie - podchodzę do tematu chociażby Final Fantasy. Robiłam jedną taką sesję, z którą notabene bardzo długo męczyłam się z obróbką i po prostu nie czuję tego. Nigdy uniwersum nie oglądałam, nie grałam, a nawet refki i obejrzenie filmików mi nie pomogły. Po prostu to nie moja bajka. Za to klimat chociażby pierwszego z brzegu Wiedźmina już tak. Znam uniwersum dobrze, znam klimat, lubię to. Nie bez powodu sporo osób uważa, że sesje wiedźmińskie to moje najlepsze - po prostu to czuję. Uwierz mi, że zawsze będzie widać, jeśli nie czujesz klimatu. Pół biedy kiedy po prostu nie znasz uniwersum, ale jest w Twoim klimacie, bo np lubisz fantastykę, sci-fi etc. A co innego kiedy po prostu nie lubisz go. Nie ma nic złego w tym, że odmówisz komuś zdjęć z tego powodu, nie ma co na siłę męczyć tematu, bo zmarnujesz czas sobie i cosplayerowi. Osobiście np nie fotografuję - z małymi wyjątkami - sesji z uniwersum Marvela, DC, bardzo rzadko fotografuję anime. Mam sporo znajomych, z którymi fotografowałam kilka sesji, robimy super foty, ale właśnie mimo iż mają stroje z tych uniwersów wspomnianych - nie robimy z tego zdjęć, co rozumieją.



Tak wyglądały moje przygotowania do Fotoconu 2016.
2. Poszukaj refek. 
   Jak wspomniałam wyżej - nie wystarczy, że po prostu pójdziesz na zdjęcia. Zrobiłam tak raz, licząc, że - jakoś to będzie. Nie, nigdy więcej. Męczyłam się tym bardziej, że osoba, której robiłam zdjęcia, sama miała znikome pojęcie o uniwersum, o pozowaniu nie wspominając. Zawsze, ale to zawsze staram się zrobić sobie folder z refkami, zobaczyć jakie jest tam światło, klimat, kolory. Nie jestem masterem, ale staram się, przecież o to w fotografii cosplayowej chodzi - o klimat. Kiedy dostaję komentarze typu o maj gad! myślałam, że to screen! uśmiecham się i bardzo mi cieplutko na serduszku - udało się! Jeśli masz możliwość zgraj sobie te refki na telefon, a nawet wydrukuj na kartce, to naprawdę nic złego! Sama osobiście - jeśli czytałeś poprzedni post, możesz zobaczyć zdjęcie mojego photo-story na dużą sesję wiedźmińską - a na przykład na Fotocon zabrałam 10 stron wydrukowanych zdjęć, z opisem jaki klimat dominuje, jakie postać ma moce, moje pomysły na kadry. Uważam, że to bardziej profesjonalne i jeszcze lepsze dla współpracy niż nie zrobienie nic. Podczas Fotoconu miałam 23 sesje zdjęciowe, ciężko spamiętać każdy klimat i każdy kadr, który miałam w głowie, a te kartki ułatwiły mi to i przed każdą sesją, kiedy miałam 5 minut odpoczynku zaglądałam do tych kartek i już wiedziałam co robić. Uwierz mi, że to fajna sprawa. Parę razy złapałam się na tym, że totalnie nie wpadłam na jeden bardzo oczywisty kadr, który miałam zapisany na kartce, którą akurat zostawiłam w domu. Bardzo plułam sobie w brodę, że tego nie zrobiłam.


3. Znajdź dobrą miejscówkę albo rusz głową. 
Madlencia jako Wonder Woman, Skaranie Boskie i Matt w roli Star Lordów, Senapi oraz jako Tracer.

   W fotografii cosplayowej nie ma dla mnie nic gorszego niż fotografowanie przez ludzi na hali podczas konwentu. Naprawdę jeśli nie jesteś osobą chociażby średniozaawansowaną, jeżeli nie masz ze sobą sprzętu oświetlenia dodatkowego proszę z szacunku dla cosplayerów - nie rób im zdjęć na halach! Wyjdź chociaż przed budynek, znajdź kawałek przestrzeni, gdzie jest więcej światła, a hale zostaw co najwyżej na selfiaka. Ile to ja widziałam zdjęć, gdzie piękna cosplayerka, z cudnym strojem ma zrobione zdjęcie gdzieś w czeluściach ciemnej hali, z cudownyyyymi cieniami pod oczami, często gęsto mega zażółcona, bo światło tam padające no w zdecydowanej większości jest ciepłe... uggrr! I nawet nie wiecie ile znajomych cosplayerów pisało do mnie ze smutkiem, że takie zdjęcie im zrobiono, że oznaczył ich taki delikwent, a wyglądają po prostu źle na nich. Więc mój apel - nie rób tego. To jest czyjś wizerunek, w najlepszym wypadku ktoś się zaśmieje, burnknie pod nosem, że jednak na normalnych zdjęciach nie jest taka ładna, a w najgorszym wypadku stanie się obiektem mema - tak, takie przypadki też niestety widziałam, zepsuło to pijar dwóch takich osób.
Powyżej masz trzy zdjęcia, z których dwa zrobiłam na terenie konwentu. Na pierwszym widzicie Madlencię ze swoją Wonder Woman. Z racji iż z terenu konwentu wychodzić nie można było, sama Madlencia pracowała i szybko specjalnie dla mnie wskoczyła w strój i miałyśmy dosłownie chwilę na zrobienie zdjęć. Wyskoczyłyśmy więc na zewnątrz hali, na zwały gruzu gdzie były trzy drzewa na krzyż i masa krzaków. Zdjęcie wybitne nie jest, ale zawsze to lepiej niż zwykła hala nie?  Ostatnie zdjęcie również zostało wykonane na terenie konwentu, ale kurcze - naprawdę wystarczy się czasami rozejrzeć i z pozornie głupiego łącznika między dwoma budynkami można zrobić coś super! Środkowe zdjęcie z kolei akurat zostało wykonane poza obszarem konwentu, ale wystarczyło dosłownie przejść na drugą stronę ulicy i budynek uraczył nas takim widokiem idealnie pasującym do strażników galaktyki!


No dobrze,  ale co jeśli faktycznie nie można wyjść z hali, bo jest ciemno, zimno, deszczowo. Rusz głową! Jeśli masz odpowiedniego skilla na fotomanipulację znajdź jak najjaśniejsze miejsce, ustaw dobry naturalny balans bieli, przy jakiejś gładkiej ścianie i działaj! Wyobraź sobie tylko co chcesz dodać w tle i rób! Przyznam, że sama też raz zrobiłam zdjęcie na hali podczas Pyrkonu, ale potem je dość zręcznie edytowałam. Fakt, że nikt by nie uwierzył w to miejsce, że jest wklejone, ale who cares! Ludziom się podobało!
Ale to tyle jeśli chodzi o kwestię konwentów. A co z sesjami? Jestem zdania, że im lepsza miejscówka do zdjęć tym lepiej. Warto pytać na grupach, szukać po znajomych, może ktoś coś zna, ktoś ma jakieś wtyki. A jeśli nie, a masz miejsce na oku, tylko wynajem jest drogi - zrób sesję grupową. Brałam udział już w kilku grupowych sesjach gdzie zrzucano się na opłacenie wynajmu tego miejsca pod zdjęcia. Jestem zdania - chociaż przychodzi to z czasem - że lepiej robić mniej sesji, a lepszych. Po co kitrać się po lasach, prawda, że wiedźmaki wyglądają lepiej na zamku niż w randomowym lesie? Że ta futurystyczna ściana punkt wyżej też bardziej pasuje niż typowa hala, czy prosta ściana starego budynku? Jeśli możesz się złożyć w kilka osób, super, ale jeśli jest Was tylko dwoje tylko Ty i cosplayer - napisz do niego, odłóżcie sesję na później, uzbierajcie trochę kasy, a dojazdy na inne sesje odłóż na kiedy indziej i odkładaj do słoiczka. Ja w ten sposób mam zamiar zrealizować swoje marzenie, a mianowicie sesję z serii Assassin's Creed w... Chorwacji :)


4. Znaki i elementy szczególne.
Arshania jako Wizard z Diablo III.
   Czasem zdarzy się tak, że cosplayer zapomni soczewek, zapomni namalować jakieś bruzdy,
pieprzyka, które są dość szczególne dla danej postaci. To normalne - zdarza się. Albo np peruka ma trochę inny odcień. Nie wyobrażam sobie by zrobić inaczej i zawsze przed lub po sesji pytam osobę, z którą współpracuję czy jej postać ma znaki szczególne, czy coś różni się kolorem, np oczy. Najczęściej są to soczewki, których właśnie cosplayer zapomina, albo nie może nosić. A to taka wisienka na torcie, to jakby był wypas cosplay Wiedźmina, ale bez charakterystycznych oczu. To jakby zrobić Ciri bez blizny. No i masa innych przykładów. Dlatego zawsze dopytaj, często zaoszczędzi Ci to podwójnej roboty, gdy np cosplayer napisze z pytaniem czy możesz poprawić te  szczegóły, kiedy Ty już oddałeś zdjęcia. Poza tym postać ma też inne znaki szczególne jak np magiczne moce, które maja specjalne kolory. Często pytam jaki kolor mają czary, którymi rzuca dana postać. Jeszcze podczas zdjęć, kiedy używam kolorowego światła, w celu nadania bardziej naturalnej poświaty niż ta wygenerowana w postprodukcji, by jak najlepiej przygotować sobie zdjęcia.

5. Umowa.
   Temat ten już opisywałam w poprzednim poście więc tutaj tylko nadmienię - chciałabym szerzej opisać ten temat w kolejnym, osobnym poście. Pamiętaj o spisaniu umowy, nawet najprostszej. Ja zazwyczaj się staram podpisywać umowy, chyba że mam z daną osobą masę znajomych, wiem że ta osoba jest w porządku, albo mi się akurat ... nie chce. Nigdy nic nie wiadomo, a na grupach bardzo często słyszy się "wykorzystał moje zdjęcia bez mojej zgody". W takiej umowie powinieneś zawrzeć datę, czego dotyczy umowa, między kim jest zawarta, na jakich zasadach (płatna/darmowa), kto ma jakie prawa do zdjęć, zgoda na wykorzystanie wizerunku cosplayera. Warto z punktu widzenia fotografa przede wszystkim zaznaczyć ile zdjęć otrzyma cosplayer i w jakim czasie. Unikniesz tym samym morza pytań a obrobiłeś już? a kiedy fotki? tylko pięć zdjęć? co tak mało?

6. Pouczaj cosplayera. 

  Jak dla mnie podczas zdjęć pozują obie strony. Niektórzy fotografowie - w tym i ja - mają tak, że mówiąc modelce by bardziej przechyliła głowę w lewo, sami robią to samo. Niemniej - to Ty jesteś okiem sesji, to Ty widzisz jak dana osoba wygląda na zdjęciu. Tyczy się to zarówno modeli amatorów, jak i profesjonalnych modelek. Nawet profesjonalna modelka może mieć pełen wachlarz póz, dwadzieścia pomysłów na minutę, ale po prostu w danej stylizacji, w danym kadrze czy perspektywie taka poza może wyglądać źle. I Twoim zadaniem jest albo zmiana kadru/perspektywy albo poprawienie osoby pozującej. I nie tłumacz się potem, bo modelka tak zapozowała. Jeśli widzisz nienaturalnie wygiętą rękę, na której się opiera, że siedząc jedna stopa wystaje spod opasłej sukni a druga nie - co wygląda śmiesznie - czy zasłania zbyt mocno mieczem twarz - na Boga, reaguj! Oni naprawdę tego nie widzą, nawet jeśli mają i dwadzieścia sesji za sobą! Ty też musisz zwracać na to uwagę, przecież to Ty jesteś fotografem i patrzysz przez to magiczne okienko, w którym widać, że ktoś ma za nisko brodę i robi mu się drugi podbródek, garbi się, ma dziwnie powywijane palce. Nie raz widzę właśnie te błędy u początkujących fotografów, którzy nie zwracają uwagi na takie szczegóły i psują sobie tym kadr. Pamiętaj o tym! To samo tyczy się samych pomysłów, jeśli je masz - po prostu je opisz, spytaj co sądzi, czy to pasuje, nie oczekuj gotowego. Super jeśli obie strony rzucają pomysłami!




7. Zadbaj o sprzęt.
   Nawet nie wiem ile razy słyszałam od fotografów, modelek, cosplayerów, że...fotograf zapomniał sprzętu. Pół biedy kiedy jest to karta, w miarę szybko da się ją kupić, jest w miarę tania. Ale co innego kiedy ktoś zapomniał zabrać z ładowarki akumulator do body, albo akumulatorków do lampy błyskowej, czy... samego aparatu! Naprawdę znam dwóch fotografów, którzy zapomnieli zabrać aparatu! Osobiście sama też zapomniałam zapasowych akumulatorów do lampy błyskowej, ale poradziłam sobie w inny sposób, używając za dodatkowe światło raz lampek choinkowych, a raz latarki z breloczka! Sama Natalia ze Studio Zahora, wspomniała kiedyś, że na sesji na Fotoconie bodajże padła jej lampa i używała latarki. Kwestia - jak to wykorzystasz! Najlepiej zrób sobie listę, wszystko naładuj koniecznie najlepiej dzień przed sesją rano, a wieczorem upewnij się, że wszystko działa. Raz zdarzyło mi się, że mój narzeczony odłączył listwę, do której była podpięta ładowarka do aparatu. On jej nie zauważył, a ja nie zauważyłam, że wyłączył. Na szczęście wieczorem pakując się na sesję, zauważyłam to i podłączyłam na noc. Jeśli Ci to też pomoże i masz dużo sprzętu - zrób sobie listę co masz zabrać :) 


Najro jako Kindred.
8. Cosplayer to też człowiek!
   Fotografuję w naprawdę różnych warunkach. Raz jest to +37 stopni, a raz nawet -18. Warunki są różne, ale pamiętaj - to Ty jesteś w lepszej sytuacji. Osobiście nie rozumiem fotografów, którzy mówią jest tylko 10 stopni, za zimno na foty, kiedy przy okazji modelka jest kuso ubrana. Owszem sama też mówię podczas sesji, że ale pizga, albo że jest gorąco (jestem z osób, które koszmarnie znoszą temperatury wyższe niż 23-25 stopni). Niemniej nie jęczę jak zimno kończmy już. Co więcej często kiedy są niskie temperatury i osoba, z którą mam zdjęcia jest bardzo cienko ubrana, ubieram coś lżejszego, żeby skończyć jak najszybciej. Często też w zimę mam ze sobą wkłady rozgrzewające, które jak się rozgrzeją wręcz parzą! W lato mam wodę, jak potrzeba oddaję nawet własną kurtkę. Podczas jednej z ostatnich sesji zdarzyło się tak, że cosplayerka miała na sobie gorset, perukę, soczewki. W dodatku było bardzo zimno i najzwyczajniej w świecie odpłynęła, prawie nam zemdlała. Kto nigdy nie miał wiga, czy gorsetu na sobie nigdy nie zrozumie, jak taka osoba może się czuć. Pamiętaj, że to też człowiek, postaraj się zrobić zdjęcia jak najsprawniej, żeby jak najkrócej się w tym męczyła. Zwłaszcza, że tak jak na zdjęciu obok, tę sesję wykonywałyśmy przy bodajże -8 stopniach, Zuzia miała bardzo kusy strój, w dodatku na nogach miała kopyta, które uniemożliwiały jej normalne chodzenie. Strój kozacki, super się prezentuje, ale długo w takich warunkach, w takich butach i jeszcze w soczewkach - to męczy, naprawdę. Wiem po sobie kiedy czasem robię sobie zdjęcia w zaciszu domowym w peruce i soczewkach. Podziwiam! A i na Fotoconie miałam dwie sesje, w których również było ciężko. Jedna z osób miała strój łącznie z nakładaną głową - postać Rengara - zrobioną w całości z futra, przy czym tego dnia było ok 30 stopni! Myślałam, że Bartek nam odleci! Z kolei przy innej sesji, jedna z cosplayerek ubrana w ciężki armor, w dodatku w deszczu, z soczewkami, ciężkimi częściami na głowie pozowała w grupce. Używaliśmy duuuużo świec dymnych, które nie dość, że dym to i śmierdzą siarką. Niestety nawdychała się tego dużo, co w połączeniu z ciężkim strojem, niską temperaturą i deszczem osłabiły jej organizm. Powiedziałam koniec, kończymy. Rozebraliśmy ją szybko ze stroju i wróciliśmy. To są ludzie, prawdziwe istoty, dbaj o nich, oni mają cięższe warunki od Ciebie.

9. Dbaj o wizerunek cosplayera.
   Temat oczywisty, chociaż nie dla wszystkich. Czasami widząc niektóre zdjęcia łapię się za głowę, jak bardzo niekorzystnie jest przedstawiona dana osoba. Robicie sesję, chcesz zrobić backstage, cosplayer się ubiera, ma na sobie wig capa/skarpetkę/siatkę na głowie i właśnie chce założyć perukę, albo się w nim po prostu maluje, a Ty robisz zdjęcie. A potem wrzucasz do neta. Co jest dalej? Nic. Możesz zapomnieć o współpracy z tą osobą. Makijaż, zwłaszcza mocny w połączeniu z wig capem to duet, w którym naprawdę wybitne jednostki dobrze wyglądają, reszta wygląda po prostu źle. I mówię to w pełni obiektywnie, bo ja też źle w takim połączeniu wyglądam, a zresztą każdy cosplayer powie to samo. Więc nie rób takich zdjęć! Jeśli trafi Ci się na nagraniu/zdjęciu, wykasuj, nie wstawiaj. Chyba, że kadr jest naprawdę fajny, zabawny zapytaj o zgodę osoby na tym zdjęciu, bo czasem trafi się naprawdę świetny strzał - kojarzę jedno takie zdjęcie z backstagu na bodajże Pyrkonie, poczynione przez jednego z fotografów. Niemniej, pamiętaj też, jeśli jesteś początkującym fotografem by pokazać zdjęcia przed publikacją osobie, którą fotografujesz. Ja przyznam, że rzadko to robię, ale mam już 6-letnie doświadczenie, ludzie znają mój styl i naprawdę pojedyncze jednostki są niezadowolone z tego jak wyszły na jakimś zdjęciu, jeśli są jakieś poprawki to na zasadzie skorygowania trochę bardziej nosa czy tego, że jednak jakaś z linek miała być usunięta, albo zapomniałam zmienić kolor oczu. Pamiętaj nie eksperymentuj ze światłem, blurem i innym rzeczami jeśli jesteś początkujący. To wciąż czyjś wizerunek. Raz skopiesz sprawę - np wrzucając ciemne, żółte w takim złym guście żółte, zdjęcie z cieniami pod oczami - i już więcej ktoś może do Ciebie na foty nie przyjść, bo właśnie zepsułeś komuś innemu image, po co samemu wystawiać się na taki strzał?



Kurumi jako Ginny.
10. Nigdy nie ma głupich pomysłów, kwestia jak to wykorzystasz.  
   Bardzo często słyszę ona jest czarodziejką, dziwiłam się co robi, nie ufałam jej, uważałam, że to głupie, naprawdę, teraz już nie pytam po co i czemu, ufam! W poprzednim poście pokazywałam jak razem z Moniką i Mattem robiliśmy sesję ze Strażników Galaktyki, gdzie Monika w jednym z kadrów leciała niczym jak w Matrixie. Pomysł był super, tylko jak to zrealizować?! Ano, wpadłam na to - ale radzę zobaczyć jeśli nie widziałeś wcześniejszego postu! Niemniej to nie jedyny taki przypadek. Jak już wyżej wspomniałam raz zabrakło mi akumulatorów do lampy błyskowej przez co nie miałam jak doświetlić danej sceny, a było już po zmroku. Stwierdziłam, że dam cosplayerce bezprzewodowe żółte światełka choinkowe w dłonie. Że niby magia, czary, ogień. Wystarczyło. Miałam  super doświetloną twarz, klimatycznie, lepiej niż z lampy błyskowej i wystarczyło już tylko dodać ogień w postprodukcji. To samo innym razem, kiedy robiąc sesję z Ginny z Harrego Pottera kazałam Magdzie skakać siedząc na miotle. Też się dziwiła, twierdziła, że nie wyjdzie. A wiesz co? Wyszło! Naprawdę nie ma głupich pomysłów. Jeśli działają to nie są głupie. Grunt tylko przekonać do nich cosplayera!:)

11. Mniej, znaczy więcej.
   Ostatnia kwestia, która niby jest przygotowaniem, niby radą odnośnie podejścia do sesji cosplayowej, ale chciałabym ją nadmienić, zwłaszcza skierować do osób, które biorą za sesje pieniądze. Zdaję sobie sprawę, że to przychodzi z czasem. Kiedy robiłam zdjęcia w 2012, jeszcze zwykłe portrety, robiłam z sesji 500 zdjęć, nieważne że to były najzwyklejsze na świecie ciuchy, nawet to nie były bajkowe kiecki. Z sesji oddawałam 50 zdjęć. 50 obrobionych zdjęć. Naprawdę. Potem dorosłam i w 2014 zaczęłam już oddawać 15-20zdjęć ze zrobionych 200. Rok temu oddawałam 10-15, a teraz uważam, że 5 zdjęć z takiej stylizowanej lub cosplayowej sesji to jest max, gdzie często robię max 100 zdjęć podczas samej sesji. Jeśli temat naprawdę tego nie wymaga - nie potrzeba więcej. Robię bardzo dużo sesji zdjęciowych, płatne, darmowe, cosplay, stylizowane i naprawdę i tak nie mam kiedy tego wrzucać. Mam jakieś 10 sesji, które nawet światła(z mojej strony) nie ujrzały. Gdybym miała wrzucać 15 zdjęć z jednej sesji to po pierwsze sesje z 2017 wrzucając nawet codziennie jedno zdjęcie wrzucałabym ze cztery lata, pomijając fakt, że zanudziłabym swoich odbiorców wrzucając tyle podobnych zdjęć. Lepiej jest zrobić takich od trzech do pięciu sztosowych zdjęć niż 15 przeciętnych. Sama wciąż to wypracowuję, ale jestem na dobrej drodze. Lepiej poświęcić więcej czasu na dopracowanie małych pierdółek na kilku zdjęciach niż myślenie o matko, i że tak na 20 zdjęciach mam zmieniać kolor oczu, wiga poprawiać i tu tło dodać? Nie chce mi się. Przez coś takiego zaczynasz robić, na przysłowiowe odwal się i poziom prac idzie w dół. Oczywiście przy większych sesjach, przy jakimś story fajnie jest zrobić tych 15 zdjęć, ale tak to po co. Pozy będą bardzo podobne, otoczenie też. Najlepiej zrobić 5 fajnych fot, Ty wstawisz dwie takie, a dwie takie wstawi cosplayer, bo np dla Ciebie jako fotografa to zdjęcie lepiej pokazuje Twój kunszt, a na tamtych lepiej widać strój i obie strony są zadowolone.


No dobra, bardzo się rozgadałam, ale skoro prosiliście to - starałam się. Najfajniej byłoby mi o tym pogadać, ale niestety raczej nie zniosłabym swojej twarzy na ekranie, więc pozostaje mi pisanie. Mam nadzieję, że chociaż nie usnęliście! A przy okazji też chcę poinformować, bo bardzo dużo osób o to pyta. Na dniach postaram się wreszcie wypuścić warsztatowanie ze mną. W sensie gotowe filmiki, z obróbką danego zdjęcia od początku do końca, co i jak i dlaczego (różne efekty), które można sobie pobrać i poćwiczyć, a także zapisy na indywidualne lekcje przez skype, na których będzie można pogadać co i jak można lepiej zrobić, jak zrobiłam dany efekt i takie tam :) Jeśli jesteś zainteresowany tym tematem proszę napisz na maila z propozycją czego chciałbyś się nauczyć. Oferta będzie płatna, ale niewygórowana, koszt kilkudziesięciu złotych. Tutaj mail: sliwkowapanna.photography@gmail.com .

Trzymajcie się i do następnego!

Sunday, 25 February 2018

Jak przygotować się do sesji cosplayowej? | Poradnik dla cosplayera.


Cześć wszystkim!



           Bardzo dawno nie pisałam, ale powróciłam. Powróciłam gdyż pomimo iż komentarzy tutaj jest niewiele i mimo, że ostatni post napisałam dwa lata temu, to dostawałam baaaardzo dużo wiadomości prywatnych odnoszących się do bloga. O pomoc, o radę, z komentarzem odnośnie postu. Jestem w szoku, iż pomimo mojej dłuuuugiej nieobecności tak dużo osób na niego wraca. A że ja mam swego rodzaju potrzebę pomazania nowych postów - oto jestem!

         Dzisiaj przychodzę z dość obszernym, merytorycznym i mam nadzieję pomocnym wpisem, który będzie miał dwie odsłony. A mianowicie dzisiaj opiszę to jak przygotować się do sesji cosplayowej z punktu widzenia cosplayera, a także w późniejszym czasie z punktu widzenia fotografa. Gdyż według mnie żeby efekty były super, obie strony muszą się naprawdę dobrze przygotować do sesji zdjęciowej i osobiście nie widzę szans, żebym poszła na sesję zdjęciową - jako fotograf - nie przygotowując się w ogóle do sesji, zwłaszcza cosplayowej. Ale o tym w kolejnym poście!

          Każdy lubi być szanowany, ale dobrze jest też szanować cudzą pracę. Lubię kiedy ktoś daje 100% siebie, wtedy również daję tyle samo. Sesja to nie jest tylko praca jednej strony. Jeśli jedna nie daje sto procent z siebie, to to na zdjęciach będzie widać. Nawet najpiękniejszy strój sfotografowany na odwal się, z byle jakim światłem nie będzie wyglądał epicko na zdjęciach. To samo tyczy się pracy w drugą stronę. Na nic zdadzą się umiejętności fotografa, z piękną obróbką kiedy peruka jest cała potargana, miecz jest krzywy, bo coś w nim pękło, a strój się mocno pruje, a już z pewnością taki fotograf nie ponowi współpracy z osobą, która ma na sesję po prostu wywalone. Miałam kilka takich sytuacji i sesji z tymi osobami nie powtórzyłam. Dlaczego? Jedna z cosplayerek nie wykonała makijażu, nie nałożyła nawet głupiego podkładu, bo jej się nie chciało. Było to o tyle problematyczne, że po sesji sprzed paru dni miała wciąż ślady po kolorowej farbie na twarzy. W dodatku postać miała dość charakterystyczną "barwę wojenną", której też ów cosplayerka nie zrobiła, bo jej się  - jak sama przyznała - nie chciało. W dodatku strój był spruty po wcześniejszej sesji, coś ułamane i nie wzięła broni, bo zapomniała. I byłoby oki, gdyby to była jedna rzecz, bo jesteśmy ludźmi, fotograf może pomalować tęczówki na inny kolor, bo zapomniałeś soczewek, może poprawić coś w stroju, bo się popruło, wig oklapł, notorycznie takie rzeczy poprawiam i nie widzę w tym nic złego. Ale wtedy gdy fotograf widzi Twoje zaangażowanie, kiedy stało się, bo wypadek, a nie bo: stało się to się stało, weźmiesz to wyretuszujesz, mnie się nie chciało. Tak, są tacy ludzie.

Co więc zrobić by takich sytuacji uniknąć? Oto kilka banalnych, ale naprawdę często zapominanych kwestii.

1. Przygotuj dobrze strój i propy.
Shappi Workshop jako Mercy z gry Overwatch.
  Często spotykam się z podejściem "wyretuszuje się". To trochę brak szacunku dla fotografa, z cyklu po co mam się starać, wyretuszujesz, ty się postaraj. Miałam już takie przypadki jak wspomniałam wyżej. Każdemu fotografowi będzie miło jeśli przygotujesz swój strój dobrze, będzie to też dla niego łatwiejsza praca z późniejszą obróbką, a przede wszystkim sprawniejsza. Jeżeli Twój strój jest z materiału, zwłaszcza takiego który się gniecie - wyprasuj go. Serio, sporo osób o tym zapomina! Naprawdę nie ma nic gorszego niż retuszowanie pogniecionego materiału, zwłaszcza wzorzystego! Przyznam szczerze, że raz miałam bajkową sesję w cudownej sukience, której modelka nie wyprasowała. Potwornie się to retuszowało, było to widać i po prostu... Nie retuszowałam wcale, psuło to efekt niestety, ale retusz też wyglądał źle, bo nie dało się dobrze wyretuszować tego wzoru, praca na tygodnie, a nie godziny-dni. Chyba wolisz tego uniknąć? Pamiętaj również o przejrzeniu wszystkich propów. Zrób listę. Czy aby na pewno wszystko jest całe, czy na pewno wszystko masz? Może coś trzeba na ostatnią chwilę skleić? Coś się zgubiło i trzeba dorobić? Może po ostatniej sesji pamiętasz, że czegoś brakowało? Pamiętam sesję, w której cosplayerka zrezygnowała z poprawienia broni dzień przed, bo jej się nie chciało chociaż czas był, a sesja była planowana z wyprzedzeniem. Pech chciał, że w trakcie zdjęć broń się rozpadła, ona nie miała dostępu do kleju i musiała zrezygnować z kluczowego elementu stroju nie mając tym samym żadnego rekwizytu! 
Kurumi Cos&Play jako Ginny.
Pamiętaj też, że jeśli Twoja postać głównie, np macha mieczem, nie znaczy to, że nie można jej dać jakichś mikstur, jakiejś starej książki, czy czegokolwiek innego do rąk, co znajduje się w danym uniwersum. Puste ręce to wróg sesji cosplayowych. Są takie postaci, które są dość monumentalne, w dodatku nie posiadają żadnych rekwizytów do walki czy czegoś takiego. Warto wtedy pomyśleć, co można w tym świecie znaleźć, wymyślić scenkę sytuacyjną. Miałam dwie czy trzy takie sesje, gdzie również postać nie posiadała broni, w sumie głównie stała, czasem coś zaczarowała. Nie biegała, nie poruszała się dynamicznie. To był problem, mogliśmy sobie pozwolić na kilka kadrów, zdarza się. Ale kiedy masz możliwość wykorzystaj to. Twoja postać to czarodziejka, jednak głównie rzuca czary, w grze ciężko spotkać ją z czymś w rękach? Mimo wszystko możesz naprawdę sięgnąć po starą książkę, jakąś magiczną fiolkę z eliksirem albo medalion. Robisz coś w uniwersum Harrego Pottera? Koniecznie załatw lampę naftową, może jakąś poskręcaną roślinę robiącą za mandragorę, albo duże pióro, do nauki Levioooosaaa?



2. Pamiętaj o make-upie!
Aqllite jako mroczny elf z WOW'a.
         Makijaż to chyba największa bolączka, której u cosplayerów nienawidzę. Oczywiście chodzi o tych, którzy makijaż olewają. Nie ma nic gorszego gdy ktoś zrobi super strój, dopieści każdy szczegół, a twarz ma...swoją. Bez makijażu charakterystycznego dla postaci. Często nawet spotykam się, że na zdjęciach cosplayerów dziewczyna, która ma czasem nawet męski strój a robi swój codzienny makijaż, z kreskami na oczach. I nie, nie jest to female wersja stroju... To naprawdę sporo ujmuje, nie ma tej wisienki na torcie. To naprawdę nie jest trudne, jeśli zależy Ci na dobrych zdjęciach - poćwicz przed zdjęciami. Raz, dwa, dziesięć. Wyjdzie. A jeśli nie Ty - pytaj fotografa, może sam potrafi, albo ma znajomą wizażystkę. Osobiście często maluję do zdjęć, zdarzyło mi się nawet wykonywać makijaże anime, rysowanie zarostu czy po prostu makijażu. Sporo kobiet-fotografów potrafi malować, wystarczy zapytać. Nie każdy fotograf  ma też w retuszu twarzy skilla i nie wyciągnie niektórych rzeczy. Ja potrafię wykonturować twarz, gdy tego konturowania na żywo praktycznie nie było, potrafię dorysować brwi, ale wciąż - dzielmy się pracą po równo, im lepiej się przygotujesz tym fotograf może lepiej skupić się na swojej pracy!

Częsty problem, jeśli chodzi o makijaż to to, że jeśli nie jest to makijaż bitewny, a taki w miarę codzienny to sporo osób robi ten makijaż bardzo delikatnie. Mówiąc krótko aparat zjada bardzo makijaż. Lepiej zrobić go za mocny niż zbyt słaby. Makijażem podkreślasz swoje kontury twarzy, które mają upodobnić Twoją twarz do postaci cosplayowanej. Na żywo zawsze będzie to bardziej przerysowane, nie bój się tego, że tak to wygląda - tak trzeba, na zdjęciach będzie dobrze. Zresztą pewnie to widzisz robiąc sobie instant, na zdjęciu robionym telefonem, konturowania praktycznie nie widać jeśli jest robione jako makijaż codzienny. Najbardziej brak makijażu razi mnie przy sesjach anime, kiedy większość cosplayerów po prostu z niego rezygnuje, używając jedynie podkładu. Makijaż manga/anime należy do najtrudniejszych i nie każdy ma zwyczajnie predyspozycje do jego wykonywania ze względu na rysy twarzy. Ale da się, trzeba jedynie poznać swoją twarz i... obejrzeć dużo tutoriali :)

Blink's Cos-Cave jako Eskel, Wiedźmin.


 Robiąc cosplay danej postaci warto pamiętać o szczegółach charakterystycznych takich jak blizny, piegi, pieprzyki. Nigdy nie zapomnę kiedy jeden z cosplayerów zrobił na złej stronie twarzy swoją bliznę jako Geralt. Musiałam na każdym zdjęciu przeklejać tę bliznę na drugą stronę, co dodawało mi pracy. Jako fotograf naprawdę mam o czym myśleć podczas zdjęć i mam nad czym pracować podczas obróbki, więc proszę nie dokładaj nam kolejnych zmartwień!
   Warto również pamiętać, że będąc dziewczyną i chcąc robić męskie cosplaye musisz "zmęrzyć" twarz. Dodać bruzd, podkreślić strukturę skóry - w końcu panowie, zwłaszcza dorośli nie mają pupci niemowlaka na twarzy :) Dla mnie wzorem do naśladowania jest bez wątpienia Gabrysia, która słynie ze swoich męskich postaci - dla mnie jest fenomenalna w tym co robi. Pamiętaj również, że jeśli używasz w swoim cosplayu różnych specyfików do robienia blizn, ran, etc jak sztuczna krew, kolodion, płynny lateks, aby zabrać je ze sobą na wszelki wypadek na sesję, tak samo jak i zmywacz. Pogoda bywa różna i już niejednokrotnie spotykałam się, że kolodion pękał i było go trzeba zrywać i nakładać jeszcze raz!




3. Peruka i soczewki to też element stroju.

       Potargana peruka. Kolejna zmora każdego fotografa. Nic mnie bardziej nie zniechęca do retuszowania zdjęć, niż  gdy strój jest zrobiony dobrze, a peruka jest poplątana i lata we wszystkie strony w jakichś dziwnych supełkach. Pamiętaj by dbać o swoje peruki. Rozczesywać je jeśli są proste za każdym razem i dobrze je przechowywać. Sama wiem co dzieje się z perukami, gdy walnie się je obojętnie jak, targa nimi. Raz musiałyśmy z modelką rozczesywać takową perukę kilka godzin, a i tak nie było super. Poza tym taka peruka wprowadza naprawdę ogromny chaos na zdjęciu! Jak widać zresztą na przykładzie - nie wiem gdzie ja miałam oczy robiąc lewe zdjęcie i nie zauważyłam, że mam tak skołtuniony bok po lewej stronie, jednak po prawej widać już, że peruka jest w takim sobie stanie, bo już dość mocno eksploatowana. A na zdjęciu po prawej ta sama peruka, ujarzmiona. Prawda, że to lepszy efekt? Na moim przykładzie co prawda to kwestia do rozczesania, ale czasem zdarzają się kołtuny, których nie rozczesze się w minutę na zdjęciach, to samo ma się odnośnie końcówek włosów, które najszybciej się niszczą, puszą, warto je w ramach możliwości podciąć, jeśli nie da się już nic z nimi zrobić.



Mój "scenariusz" sesji wiedźmińskiej.
     4. Wyślij refki fotografowi. 
       Zawsze kiedy mam cosplayową sesję zdjęciową szukam sama lub proszę o refki cosplayera. Chcę jak najlepiej oddać charakter postaci/świata, z którego ta postać pochodzi. Ułatwia to pracę już na etapie robienia zdjęć. Zawsze je robiąc myślę jak potem je obrobię, dlatego też im więcej wiem tym lepiej. Nie każdy fotograf jednak musi to robić, może mu się nie chce, może...nie wiem sama :) Niemniej jeśli fotograf sam Cię nie poprosi o jakieś refki, zapytaj czy może coś podesłać, opowiedz parę słów o postaci. Czy jest dobra czy zła. Jaka dominuje w tym świecie kolorystyka, światło. Może postać włada jakimiś szczególnymi zdolnościami, towarzyszy jej duszek - cokolwiek. Im więcej informacji tym lepiej dla fotografa. Szczerze mówiąc mało sesji cosplayowych, które robiłam znałam ich świat zanim podeszłam do tematu sesji, dlatego robię research. A ponieważ to Ty robisz strój, znasz go często lepiej od fotografa. Jeśli też na przykład nie masz soczewek kontaktowych, a postać ma inny kolor oczu od Ciebie - uprzedź o tym fakcie fotografa, będzie miał to na względzie przy późniejszej obróbce.

 5. Umowa 
    Życie nauczyło mnie podpisywać umowę. Nie robię tego zawsze, czasem mi się nie chce. Ale warto. Jeśli kogoś kompletnie nie znam, nie mamy wspólnych znajomych, albo dzieje się dziwnie podczas rozmowy - podpisuję umowę. Miałam już przypadki sprzedaży zdjęć przez cosplayera do czegoś większego (nie mówię o zwykłych printach, ale ich temat, jak i temat prawa autorskiego poruszę w innym poście). Zresztą działa to i w drugą stronę, znam cosplayerów, dzięki którym fotografowie wygrywali konkurs, w dodatku bez ich wiedzy. I to nie fotograficzny, a na najlepszy strój(konkursy internetowe). I organizatorów to nie interesowało, że osoba zgłaszająca to fotograf a nie cosplayer. Umowa wiele ułatwia, wiele wyjaśnia. Między innymi, kto ma jakie prawa do zdjęć (bo zarówno fotograf jak i cosplayer z prawnego punktu widzenia mają inne, ale to temat na osobny post). Warto też taką umowę podpisać kiedy nie znasz fotografa, ani nikt ze znajomych go nie zna, a Ty w dodatku płacisz za zdjęcia. Masz wtedy lepsze zabezpieczenie na wypadek, gdyby fotograf zdjęć nie oddał.

6. Przejrzyj poradniki z pozowania. 
Klaudia Croft
      Jestem z tych fotografów, którzy robią dużo podczas sesji. Helpuję, ustawiam do zdjęcia, daję pomysły. Jednak miło jest kiedy osoba, którą fotografuję umie pozować, wie co robić. Jest wtedy nam - fotografom - zwyczajnie łatwiej. Zdarzyło mi się nie raz, że zapominałam o swoich pomysłach (czy to na pozę, czy na światło, kadr), bo byłam zbyt skupiona by ustawiać daną osobę do zdjęć, patrząc czy ma dobrze nogi, dłonie, grymas na twarzy. Potem wracałam do domu i nie widziałam ewidentnego kadru, który mogłam wykonać, bo byłam zbyt zaabsorbowana ustawianiem cosplayera/modelki. Zdecydowanie łatwiej mi się pracuje, kiedy cosplayer wie co robić, a ja rzucę tylko pomysłem i powiem wyżej ręka, noga bardziej do tyłu, mogąc skupić się na swojej części zadań. Tutoriali na necie jest naprawdę dużo, nie wstydź się do nich zajrzeć, te poradniki powiedzą Ci co zrobić żeby twarz wyglądała lepiej z danego profilu, jak pozować z bronią itd. Sama osobiście myślałam nad zrobieniem takiego filmiku, ale póki co brak mi na to czasu. Polecam np całą playlistę Elite Cosplay, albo po prostu popatrzeć na pozy znanych cosplayerów, jak układają ręce, stawiają krok, pod jakim kątem patrzą do obiektywu czy jak wykorzystują broń czy inny rekwizyt.


7. Spakuj pakiet ratunkowy.
   Oj ile strojów poszło podczas zdjęć to nie zliczę. Połamane miecze, pęknięte buty, tu poszła żyłka, tam pękła pianka, a tam odpadły zaczepy. Odwołałam jedną sesję zdjęciową właśnie z tego względu, że armor się nie trzymał, spadał, dziewczyna czuła się z tym źle i nawet jakbyśmy go jakoś trzymały to i tak widać było po jej minie, że jest źle. Nauczona doświadczoniem często mam jakąś kropelkę, sznurek czy agrafkę, ale Ty również pamiętaj by zabrać mały zestaw ratunkowy! Moi znajomi zawsze mają nici, klej, jakiś rzep czy sznurek. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Tak jak na ostatniej sesji, przez nieuwagę spadł miecz, któremu odpadła jedna część. Przezorna cosplayerka miała ze sobą laskę kleju na gorąco. Pistoletu samego w sobie nie miała, ale ogrzała nad zapalniczką i skleiła. Jak myślisz - warto więc zabrać taki klej i zapalniczkę ze sobą, co nie? Polecam zrobienie sobie małego pudełeczka czy kosmetyczki z mocną taśmą, nożyczkami, klejem, nićmi, a także zapasowym klejem do rzęs, korektorem czy małą paletką cieni. Naprawdę - NIGDY NIC NIE WIADOMO!

8. Wyśpij się 
  Niby trywialna rzecz, ale niezbędna tak samo jak i reszta wspomnianych rzeczy do tego żeby zdjęcia były udane. Czemu masz się martwić workami pod oczami, bo się nie wyspałaś? Nie tylko worki pod oczami, ale i sama skóra może być w gorszej kondycji i makijaż może się źle trzymać, usta mogą być suche, co również będzie wyglądać źle. Wyluzuj, nie kończ stroju na ostatnią chwilę, to wciąż zabawa!


9. Współpracuj z fotografem. 
  
Skaranie Boskie i Matt's Cosplay'n'Stuff
       Wspomniałam już o refce, o wprowadzeniu w charakter postaci. Jednak super jeśli na sesji też będziesz aktywny! Jeżeli fotograf nie ma już pomysłu, miej w zanadrzu coś od siebie, wyjdziesz na bardziej profesjonalną osobę i rzucisz nowe światło podczas sesji. Pamiętaj też, że nie ma głupich pomysłów, wszystko zależy od tego jak do tego się podejdzie. Do dziś dnia pamiętam jak z dwójką wspaniałych Moniką i Mattem robiliśmy sesję podczas Pyrkonu. Chcieliśmy uchwycić moment lotu Moniki, trochę a'la Matrix. Ale jak? Wpadłam na to jak to zrobić, zaczęłam się jednak śmiać, stwierdziłam, że mnie wyśmieją, ale zaproponowałam a oni... zrobili to! A efekt wyszedł świetnie! To samo było w sytuacji, kiedy wraz z Red Chaos Cosplay zastała nas noc a musiałyśmy zrobić zdjęcia. Wiedziałam, że z lampą nie zrobię fajnego efektu, bo miałam ze sobą tylko jedną a my byłyśmy na polu. Miałam jednak wtedy ze sobą przenośne lampki choinkowe i kazałam jej włożyć je w dłoń, mówiąc by udawała, że czaruje, że to ogień. Była zdziwiona, ale gdy zobaczyła efekt finalny już nigdy się nie kaprysiła na moje dziwne pomysły :) Pamiętaj też, że fotograf ma swego rodzaju wizję w głowie, dlatego warto słuchać jego wytycznych. Warto zwrócić też na jeden aspekt uwagę. Staraj się panować nad mimiką. Da się wyretuszować wady w stroju, ujarzmić perukę, wyretuszować/poprawić makijaż, ale nie da się nic zrobić z mimiką. Jeśli Twoja mina będzie bezpłciowa, zwykłe spojrzenie do obiektywu czy w dal - zdjęcie nie będzie miało tego czegoś. Jeśli Twoja postać to wojownik, postaraj się nawet skrzywić, jeśli nie potrafisz być zły na zawołanie, ściągnij brwi, patrz spode łba. Jeśli Twoją postacią jest wojowniczka, możesz krzyknąć, albo ściągnąć usta w jeden kącik na zasadzie "cwaniaczki", spojrzeć z góry na fotografa. Granie twarzą to też element cosplayu, którego fotograf niestety za Ciebie nie naprawi. Pamiętaj, to zabawa, jesteś w stroju, jesteś kimś innym, to wiele pomaga, serio!

          Jeżeli nie masz dobrej pamięci lub pomysłów na kadry, zawsze możesz zrzucić sobie na telefon refki z uniwersum postaci czy nawet zdjęcia innych cosplayerów i w razie godziny W podczas sesji pokazać fotografowii!


9. Czekaj cierpliwie na efekty. 
Sesja zdjęciowa z Nona Industries jako Sasuke z Naruto.
     Jeżeli robicie coś ambitniejszego poza "zwykłym" tradycyjnym strojem z anime - uzbrój się w cierpliwość, obróbka zdjęć potrzebuje czasu. Wielu fotografów bardzo dopieszcza zdjęcia, stara się oddać jak najbardziej charakter uniwersum, z którego pochodzi Twój strój. Często dochodzą do tego efekty specjalne, jak ognie czy podmiana tła. Sama wiem też po sobie, że nie zawsze mam wenę, po prostu obróbka kolorystyczna mi nie wychodzi tak jakbym chciała.Czasem też coś ze strojem jest nie tak - coś odpadło, coś się zniszczyło i trzeba poprawiać w postprodukcji. A pamiętajmy, że fotograf ma również swoje życie. Więc jeśli chcesz by zdjęcia były dobre, a nie pod wpływem presji "O Boże muszę już zdjęcia obrobić" to bądź cierpliwy. Oczywiście nie mówię o czekaniu w nieskończoność, ale teksty typu "i jak tam obrobiłaś już coś?" mocno irytują - przecież jakbym obrobiła - wysłałabym, po to robiliśmy zdjęcia, a nie po to by je ukrywać :)



Moje rady są dość proste, dotyczą dość oczywistych rzeczy, ale naprawdę sporo osób o tych rzeczach zapomina! Inaczej bym o nich nie pisała. Wydaje mi się, że jeśli zrobicie sobie taką mini check-listę współpraca i sama sesja będą po prostu super zabawą, którą powtórzycie w tym teamie nie raz! :)

Do następnego!

Wednesday, 9 November 2016

Obróbka zdjęć - dlaczego to tyle trwa?

Cześć:)

    Jak tam dzisiaj u Was? Jesiennie czy zimowo? Bo u mnie aktualnie pada śnieg - szkoda, że nie ma szans by się utrzymał, ale uwielbiam patrzeć jak pada, tyle dobrego :) Dzisiaj przychodzę z postem pogadankowym, który często wzbudza trochę spięć pomiędzy fotografem a klientem. A mianowicie - dlaczego tak długo muszę czekać na zdjęcia? Oczywiście, są sesje, które oddaje się "od razu", obróbka trwa chwilę, w zaledwie kilka dni są gotowe. Ale najczęściej są to przypadki, kiedy fotograf nie ma innych zleceń/pracy aktualnie do wykonania, albo po prostu zdjęcia nie wymagają wielu poprawek, a sam fotograf ma akurat na nie wenę. 

Krok 1: Selekcja i podstawowy retusz.
Pierwszym krokiem jakie czyni fotograf to selekcja zdjęć. Przejrzenie średnio od 50 do nawet tysiąca zdjęć(w przypadku ślubów) - odrzucenie zdjęć nieostrych, nieudanych, takich na których model wygląda niekorzystnie. Następnie wybranie najlepszych kadrów. Taka czynność zajmuje średnio od godziny do nawet dwóch godzin, w zależności od ilości wykonanych zdjęć. Pomijając fakt, że osobiście lubię najpierw ów zdjęcia zgrać na dysk, żeby w razie czego mieć kopię zapasową. A nie każdy fotograf ma szybki sprzęt, kiedy tak zgrywać kilka gigabajtów na dysk - uwierzcie, trochę schodzi. Kiedy już wybierzemy zdjęcia, przychodzi czas na retusz. Każde zdjęcie przechodzi ten sam schemat - poprawa kolorów, kontrastów, często retusz twarzy, a to niedoskonałości skóry, a to np usunięcie śmieci w tle, czy np linii, reklam etc. Ja robię tak, że wybieram 2-4 zdjęcia z sesji, obrabiam jedno pracując na warstwach i kiedy uznam efekt za dobry, sprawdzam jak to się sprawdza na innych zdjęciach - jeśli dobrze, przenoszę warstwy na zdjęcia - tym samym zaoszczędzam sporo czasu, jednakże nie każdy fotograf tak robi, co dla mnie jest szokiem, bo to ułatwia sprawę bardzo, wtedy czas zajmuje jedynie retusz. 

Krok 2(dodatkowa): Retusz "dziubania".
Ten etap, nie pojawia się w każdym "zleceniu", jednakże jest naprawdę częsty i rzadko jego efekt widać na zdjęciu. Chodzi mi tu o typową dłubaninę, którą niektórzy biorą za oczywistość. Najbardziej objawia się to i wydłuża pracę kiedy, np panna młoda ma pogniecioną sukienkę, albo coś stało się z garniturem młodego. Niestety są oni na większości zdjęć i nie wypada oddać zdjęcia z pogniecioną sukienką. Dość często zdarza mi się taka sytuacja, wtedy trzeba niestety naprawdę długo dłubać przy sukience, żeby nie straciła faktury, ani nie wyglądało to sztucznie - uwierzcie najgorzej jest kiedy sukienka jest np koronkowa, albo ma dużo wzorów - raz retuszowałam sukienkę baaardzo pogniecioną, w kratę. Myślałam, że zjem zęby na tych zdjęciach. Ale efekt mimo iż jego budowanie było długie - opłaciło się. Niestety ów osoby pozujące do zdjęcia nie pamiętały, że taka sytuacja miała miejsce, marudząc "dlaczego tak długo". Drugim często pomijanym aspektem, lekko lekceważącym jest przychodzenie na zdjęcia nieumalowanym - chyba już wolę pogniecione ubrania;) Jeśli nie ma się urody i cery dziecka, naprawdę lepiej nałożyć chociaż sam podkład i tusz niż nie nałożyć nic, zwłaszcza jeśli ktoś ma problematyczną cerę. Sama mam i nie wyobrażam sobie by ktoś miał dłubać przy mojej twarzy 20minut usuwając przebarwienia czy krostki, a przed sobą ma kilkadziesiąt takich zdjęć! W takich sytuacjach retusz jednego zdjęcia może się wydłużyć do nawet jednej godziny! Łatwa matematyka ile to może zająć kiedy zdjęć jest chociażby 40 - nieważne, że często siedzimy w piżamce, wygodnie, jednak oczy się męczą, osobiście wytrzymuje maksymalnie 8 godzin przy normalnym retuszu, przy takiej dłubaninie, bo 3 godzinach muszę sobie zrobić dłuższą przerwę.

Krok 3(na który nie zawsze ma się wpływ): Wena.
Raz jest tak, że już w chwili zdjęć wiem jak je obrobię, co zrobię, jaki chcę uzyskać efekt w postprodukcji(obróbka). Jednak czasem jest też tak, że nawet jeśli mam pomysł, dłubię i dłubię i NIC. Nie wychodzi, nie jestem zadowolona. Niestety jako swego rodzaju artyści nie mamy na to wpływu, zwłaszcza kiedy sesje są artystyczne, a nie siepane hurtowo, na jedno kopyto. Znam fotografów, którzy od kilku lat obrabiają zdjęcia w dwóch kombinacjach kolorystycznych, często nawet robią w bardzo podobnych warunkach oświetleniowych. Dlatego czasem, w przypadku sesji artystycznych, czy jak tutaj bardziej tematycznej mówię wprost, że nie mam weny. Wolę by druga osoba poczekała trochę dłużej - oczywiście czekanie kilku miesięcy to absurd, zgadzam się z Wami - niż żeby oddać byle co. Tak samo jest z tą sesją obok. Miałam do niej kilka podejść, mimo że została zrobiona w sierpniu, jest to jedna z trzech sesji, które tak długo czekają na swoją chwilę. Jednak ostatnio miałam wenę, udało mi się uzyskać efekt o jaki chodziło. Na górze widzicie efekt pierwszy, robiony kilka dni po wykonaniu sesji, a zdjęcie poniżej zdecydowanie lepiej oddaje klimat złodziejaszka - zdjęcie obrobione kilka dni temu. Jest różnica prawda?

Krok 4: Liczba zleceń, kolejka obróbki.
Źródło: Psychologia Fotografii - polecam :)
Niektórzy mają wiele zleceń, inni mniej. Jedni obrabiają na jedno kopyto, hurtem dodają "akcje" na
zdjęciach, przez co ich obróbka zajmuje mało czasu - niektórzy nawet nie retuszują zdjęć. Ale niektórzy mają dużo lub chociaż umiarkowaną liczbę zleceń + często również gdzieś dodatkowo pracują, bo fotografia okazuje się zjawiskiem sezonowości, najwięcej zleceń fotograf ma na wiosnę i lato, poza tym jednego miesiąca może mieć wypchany kalendarz po brzegi innego z kolei będzie miał jedno zlecenie. Dlatego nie bierz mu za złe, że czasem bierze dużo zleceń na siebie i na efekty trzeba trochę jednak poczekać. Zwłaszcza jeżeli chodzi o reportaże ślubne (znowu odwołam Cię do punktu pierwszego i drugiego, które zajmują bardzo dużo czasu!), więc nie dziw się, że fotograf oddaje Ci zdjęcia po miesiącu, bo chyba lepiej poczekać niż mieć zdjęcia obrobione byle jak. 

 Krok 5: Usługi dodatkowe. 
 Coś na co my fotografowie nie mamy w zupełności wpływu. A mianowicie w przypadku kiedy w ofercie posiadamy fotoksiążki, płyty, czy inne gadżety, które klient chce mieć na pamiątkę. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli sprawnie obrobimy zdjęcia, to potem pozostaje kilka godzin na sklecenie fotoksiążki, ułożenie zdjęć na poszczególnych stronach, dodanie napisów, tła - schodzi. Dodatkowo nie każdy zdaje sobie sprawę - naprawdę! - że aby zamówić fotoksiążkę, najpierw ów zdjęcia trzeba obrobić. Więc kiedy po tygodniu nawet uda się obrobić wszystkie zdjęcia, przyjdzie czas zaprojektowania fotoksiążki to średnio na realizację, druk i wysyłkę przez osoby trzecie trwa średnio tydzień a nawet dwa, w zależności jak dużo zleceń ma firma. To samo tyczy się zamawiania ręcznie robionych płyt wraz z etui, na których oddajemy reportaże. One są personalizowane, często ze zdjęciem, datą, imionami - dlatego też nie zawsze da się je zamówić wcześniej, a ręczna robota - trwa.

 Krok 6: Życie.
Nie każdy sobie z tego zdaje sprawę, ale fotografowie są...ludźmi. Nie robotami. Zakupy, życie towarzyskie, obowiązki w domu, często inna praca, jeszcze kolejni mają dzieci. To jest życie, czasem trzeba się tym zająć. Nie mówiąc o tym, że również chorujemy. Niektórych boli kręgosłup, inni dostają zapalenia spojówek, ale nawet "głupia" grypa jednak stoi na przeszkodzie do sprawnego obrabiania zdjęć... Znam przypadki kiedy fotografka robiąca zdjęcia małym dzieciom zaraziła się od jednego małego. Nie dość, że nie mogła obrabiać zdjęć, bo rozłożyło ją to kompletnie, to przeniosła na inny termin sesje z innymi dziećmi - by ich nie zarazić. Niestety nie spotkało się to ze zrozumieniem...


Fotograf chce jak najlepiej dla Ciebie, ale i dla siebie, w końcu chce pokazać dobre zdjęcia, które zachęcą innych do współpracy, wynajęcia go na swój ślub. Poganianie go - warto mieć również umowę, ja w swojej gwarantuję oddane zdjęcia w przeciągu miesiąca, w przypadku ślubu do dwóch miesięcy, chyba że coś wyniknie, wtedy informujemy się na bieżąco - nie sprawi, że odda szybko super zdjęcia, wręcz przeciwnie wywarta na niego presja może działać na odwrót, zwłaszcza jeśli minęło dopiero kilka dni. Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu nasunęłam Ci jak wygląda praca fotografa, że nie ogranicza się tylko do zrobienia zdjęcia - w sumie mogłabym na ten temat mówić i mówić, bo praca fotografa to nie tylko obróbka zdjęć. A może napisać kolejny post właśnie na ten temat?

Do następnego!