Wednesday, 9 November 2016

Obróbka zdjęć - dlaczego to tyle trwa?

Cześć:)

    Jak tam dzisiaj u Was? Jesiennie czy zimowo? Bo u mnie aktualnie pada śnieg - szkoda, że nie ma szans by się utrzymał, ale uwielbiam patrzeć jak pada, tyle dobrego :) Dzisiaj przychodzę z postem pogadankowym, który często wzbudza trochę spięć pomiędzy fotografem a klientem. A mianowicie - dlaczego tak długo muszę czekać na zdjęcia? Oczywiście, są sesje, które oddaje się "od razu", obróbka trwa chwilę, w zaledwie kilka dni są gotowe. Ale najczęściej są to przypadki, kiedy fotograf nie ma innych zleceń/pracy aktualnie do wykonania, albo po prostu zdjęcia nie wymagają wielu poprawek, a sam fotograf ma akurat na nie wenę. 

Krok 1: Selekcja i podstawowy retusz.
Pierwszym krokiem jakie czyni fotograf to selekcja zdjęć. Przejrzenie średnio od 50 do nawet tysiąca zdjęć(w przypadku ślubów) - odrzucenie zdjęć nieostrych, nieudanych, takich na których model wygląda niekorzystnie. Następnie wybranie najlepszych kadrów. Taka czynność zajmuje średnio od godziny do nawet dwóch godzin, w zależności od ilości wykonanych zdjęć. Pomijając fakt, że osobiście lubię najpierw ów zdjęcia zgrać na dysk, żeby w razie czego mieć kopię zapasową. A nie każdy fotograf ma szybki sprzęt, kiedy tak zgrywać kilka gigabajtów na dysk - uwierzcie, trochę schodzi. Kiedy już wybierzemy zdjęcia, przychodzi czas na retusz. Każde zdjęcie przechodzi ten sam schemat - poprawa kolorów, kontrastów, często retusz twarzy, a to niedoskonałości skóry, a to np usunięcie śmieci w tle, czy np linii, reklam etc. Ja robię tak, że wybieram 2-4 zdjęcia z sesji, obrabiam jedno pracując na warstwach i kiedy uznam efekt za dobry, sprawdzam jak to się sprawdza na innych zdjęciach - jeśli dobrze, przenoszę warstwy na zdjęcia - tym samym zaoszczędzam sporo czasu, jednakże nie każdy fotograf tak robi, co dla mnie jest szokiem, bo to ułatwia sprawę bardzo, wtedy czas zajmuje jedynie retusz. 

Krok 2(dodatkowa): Retusz "dziubania".
Ten etap, nie pojawia się w każdym "zleceniu", jednakże jest naprawdę częsty i rzadko jego efekt widać na zdjęciu. Chodzi mi tu o typową dłubaninę, którą niektórzy biorą za oczywistość. Najbardziej objawia się to i wydłuża pracę kiedy, np panna młoda ma pogniecioną sukienkę, albo coś stało się z garniturem młodego. Niestety są oni na większości zdjęć i nie wypada oddać zdjęcia z pogniecioną sukienką. Dość często zdarza mi się taka sytuacja, wtedy trzeba niestety naprawdę długo dłubać przy sukience, żeby nie straciła faktury, ani nie wyglądało to sztucznie - uwierzcie najgorzej jest kiedy sukienka jest np koronkowa, albo ma dużo wzorów - raz retuszowałam sukienkę baaardzo pogniecioną, w kratę. Myślałam, że zjem zęby na tych zdjęciach. Ale efekt mimo iż jego budowanie było długie - opłaciło się. Niestety ów osoby pozujące do zdjęcia nie pamiętały, że taka sytuacja miała miejsce, marudząc "dlaczego tak długo". Drugim często pomijanym aspektem, lekko lekceważącym jest przychodzenie na zdjęcia nieumalowanym - chyba już wolę pogniecione ubrania;) Jeśli nie ma się urody i cery dziecka, naprawdę lepiej nałożyć chociaż sam podkład i tusz niż nie nałożyć nic, zwłaszcza jeśli ktoś ma problematyczną cerę. Sama mam i nie wyobrażam sobie by ktoś miał dłubać przy mojej twarzy 20minut usuwając przebarwienia czy krostki, a przed sobą ma kilkadziesiąt takich zdjęć! W takich sytuacjach retusz jednego zdjęcia może się wydłużyć do nawet jednej godziny! Łatwa matematyka ile to może zająć kiedy zdjęć jest chociażby 40 - nieważne, że często siedzimy w piżamce, wygodnie, jednak oczy się męczą, osobiście wytrzymuje maksymalnie 8 godzin przy normalnym retuszu, przy takiej dłubaninie, bo 3 godzinach muszę sobie zrobić dłuższą przerwę.

Krok 3(na który nie zawsze ma się wpływ): Wena.
Raz jest tak, że już w chwili zdjęć wiem jak je obrobię, co zrobię, jaki chcę uzyskać efekt w postprodukcji(obróbka). Jednak czasem jest też tak, że nawet jeśli mam pomysł, dłubię i dłubię i NIC. Nie wychodzi, nie jestem zadowolona. Niestety jako swego rodzaju artyści nie mamy na to wpływu, zwłaszcza kiedy sesje są artystyczne, a nie siepane hurtowo, na jedno kopyto. Znam fotografów, którzy od kilku lat obrabiają zdjęcia w dwóch kombinacjach kolorystycznych, często nawet robią w bardzo podobnych warunkach oświetleniowych. Dlatego czasem, w przypadku sesji artystycznych, czy jak tutaj bardziej tematycznej mówię wprost, że nie mam weny. Wolę by druga osoba poczekała trochę dłużej - oczywiście czekanie kilku miesięcy to absurd, zgadzam się z Wami - niż żeby oddać byle co. Tak samo jest z tą sesją obok. Miałam do niej kilka podejść, mimo że została zrobiona w sierpniu, jest to jedna z trzech sesji, które tak długo czekają na swoją chwilę. Jednak ostatnio miałam wenę, udało mi się uzyskać efekt o jaki chodziło. Na górze widzicie efekt pierwszy, robiony kilka dni po wykonaniu sesji, a zdjęcie poniżej zdecydowanie lepiej oddaje klimat złodziejaszka - zdjęcie obrobione kilka dni temu. Jest różnica prawda? 

Polecam fanpejdż: Psychologia fotografii
Krok 4: Liczba zleceń, kolejka obróbki.
Niektórzy mają wiele zleceń, inni mniej. Jedni obrabiają na jedno kopyto, hurtem dodają "akcje" na zdjęciach, przez co ich obróbka zajmuje mało czasu - niektórzy nawet nie retuszują zdjęć. Ale niektórzy mają dużo lub chociaż umiarkowaną liczbę zleceń + często również gdzieś dodatkowo pracują, bo fotografia okazuje się zjawiskiem sezonowości, najwięcej zleceń fotograf ma na wiosnę i lato, poza tym jednego miesiąca może mieć wypchany kalendarz po brzegi innego z kolei będzie miał jedno zlecenie. Dlatego nie bierz mu za złe, że czasem bierze dużo zleceń na siebie i na efekty trzeba trochę jednak poczekać. Zwłaszcza jeżeli chodzi o reportaże ślubne (znowu odwołam Cię do punktu pierwszego i drugiego, które zajmują bardzo dużo czasu!), więc nie dziw się, że fotograf oddaje Ci zdjęcia po miesiącu, bo chyba lepiej poczekać niż mieć zdjęcia obrobione byle jak. 

 Krok 5: Usługi dodatkowe. 
 Coś na co my fotografowie nie mamy w zupełności wpływu. A mianowicie w przypadku kiedy w ofercie posiadamy fotoksiążki, płyty, czy inne gadżety, które klient chce mieć na pamiątkę. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli sprawnie obrobimy zdjęcia, to potem pozostaje kilka godzin na sklecenie fotoksiążki, ułożenie zdjęć na poszczególnych stronach, dodanie napisów, tła - schodzi. Dodatkowo nie każdy zdaje sobie sprawę - naprawdę! - że aby zamówić fotoksiążkę, najpierw ów zdjęcia trzeba obrobić. Więc kiedy po tygodniu nawet uda się obrobić wszystkie zdjęcia, przyjdzie czas zaprojektowania fotoksiążki to średnio na realizację, druk i wysyłkę przez osoby trzecie trwa średnio tydzień a nawet dwa, w zależności jak dużo zleceń ma firma. To samo tyczy się zamawiania ręcznie robionych płyt wraz z etui, na których oddajemy reportaże. One są personalizowane, często ze zdjęciem, datą, imionami - dlatego też nie zawsze da się je zamówić wcześniej, a ręczna robota - trwa.

 Krok 6: Życie.
Nie każdy sobie z tego zdaje sprawę, ale fotografowie są...ludźmi. Nie robotami. Zakupy, życie towarzyskie, obowiązki w domu, często inna praca, jeszcze kolejni mają dzieci. To jest życie, czasem trzeba się tym zająć. Nie mówiąc o tym, że również chorujemy. Niektórych boli kręgosłup, inni dostają zapalenia spojówek, ale nawet "głupia" grypa jednak stoi na przeszkodzie do sprawnego obrabiania zdjęć... Znam przypadki kiedy fotografka robiąca zdjęcia małym dzieciom zaraziła się od jednego małego. Nie dość, że nie mogła obrabiać zdjęć, bo rozłożyło ją to kompletnie, to przeniosła na inny termin sesje z innymi dziećmi - by ich nie zarazić. Niestety nie spotkało się to ze zrozumieniem...


Fotograf chce jak najlepiej dla Ciebie, ale i dla siebie, w końcu chce pokazać dobre zdjęcia, które zachęcą innych do współpracy, wynajęcia go na swój ślub. Poganianie go - warto mieć również umowę, ja w swojej gwarantuję oddane zdjęcia w przeciągu miesiąca, w przypadku ślubu do dwóch miesięcy, chyba że coś wyniknie, wtedy informujemy się na bieżąco - nie sprawi, że odda szybko super zdjęcia, wręcz przeciwnie wywarta na niego presja może działać na odwrót, zwłaszcza jeśli minęło dopiero kilka dni. Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu nasunęłam Ci jak wygląda praca fotografa, że nie ogranicza się tylko do zrobienia zdjęcia - w sumie mogłabym na ten temat mówić i mówić, bo praca fotografa to nie tylko obróbka zdjęć. A może napisać kolejny post właśnie na ten temat?

Do następnego!

Tuesday, 8 November 2016

Jesienna sesja z Lady Elbereth

Cześć!
 
    Co tam u Was? Nie dajecie się pogodzie? Ostatnio nonstop istna plucha, ciemnica, niedorzecznie psujące jakiekolwiek działanie, czy to faktyczne działanie czy jedynie myślenie w głowie. Osobiście poza obrabianiem zaległych zdjęć - chociaż też krótko, bo już o 15 robi się ciemno, oraz zaczytywaniem się w książkach nie robię nic. Polowałam z kilkoma sesjami na ładniejszą pogodę, by wreszcie je wykonać, a tak... po prostu sobie egzystuję. Jeden z takich dni łapałyśmy z Apolonią - koniecznie chciałam uchwycić żółty las, chociaż i tak mnie trochę zawiódł, bo im dalej w Polskę tym było klimatyczniej, a my udałyśmy się zaledwie do obrzeży Puszczy Kampinoskiej niedaleko Warszawy.
(będę wdzięczna za klik w zdjęcia, bo coś blogspot zepsuł jakość "podglądów" :( )


Za stylizację, jak zawsze w naszych sesjach odpowiadała właśnie Apolonia, skromny makijaż poczyniły moje ręce. Dodatkowo na kilku kadrach widoczny jest ręcznie robiony headdress właśnie przez nią! Prawda, że jest zdolna?
A tymczasem znikam, dość szybki post, bo ostatnio dość mocno jestem zabiegana, ale postaram się dać więcej postów odnośnie sprzętu oraz recenzji książek!:)
Do następnego!