Friday, 14 March 2014

Dlaczego nie wywołuję fotografii w automatach?

Cześć Wam!:)

             Dzisiaj troszkę bardziej podejście techniczne do fotografii. Może nie jest to stricte temat jak robić zdjęcia, ale co zrobić przy wywoływaniu ich. Zdaję sobie sprawę, że fotografia drukowana niemalże umiera. Mało kto wywołuje zdjęcia do albumu, czy po prostu do ramki. No, ale są takie osoby, sama do nich należę dodatkowo jak widać na zdjęciu poniżej mam taką swoją tablicę "chwały", czyli moje ulubione zdjęcia , które wykonałam i mogę na nie w chwili wolnej spojrzeć, bo wiszą na ścianie. Ponadto jestem w fazie robienia swojego drukowanego portfolio-tutaj również zdjęcia muszą jednak wyglądać. Swego czasu wywoływałam na automacie w Auchanie oraz Fotojokerze. Bo miałam od razu i niby tanio(chociaż koszt 0,99zł w fotojokerze to tak naprawdę ogromne przepłacanie). Jednakże w coraz większej ilości zdjęć widziałam coraz więcej brzydkich efektów, które mnie zniechęciły do takiego druku i postanowiłam wrócić do starych przyzwyczajeń, czyli chemii (których zaniechałam przez długi czas oczekiwania+paromiesięczny zastój w usługach w Auchanie-najtaniej i na takie potrzeby pamiątkowe i małoformatowe jeśli chodzi o chemię-zdecydowanie najlepsza oferta). Bądź co bądź 90% zdjęć, tu niżej przedstawionych, które pochodzą z automatów to tak naprawdę nie Auchan, ale...Fotojoker.
A więc dlaczego nie lubię wywołania zdjęć z automatów(dostępnych w Rossmannie, Fotojokerze,w niektórych Saturnach czy np Auchanie)? Oto parę dowodów. Zdjęcia wszystkie są nieobrabiane, wiadomo, żeby podkreślić wszystkie mankamenty, niestety nie wiem czemu fotki takie ciemne wyszły...

1.Częste przyciemnienie zdjęć i tłumienie koloru.
Notoryczne przyciemniane zdjęć, zdecydowanie bardziej blade kolory, a także uwidacznianie niedoskonałości to jedna z pierwszych wad. Czasami są one mało widoczne jak na poniższym zdjęciu, ale czasami są one naprawdę wyraźne jak na drugim jeśli chodzi o cienie/fakturę skóry przy oku. Największym szokiem było zdjęce, na którym dopiero po odchyleniu na maksa ekranu laptopa zauważyłam zaczerwienie na nosie modelki, które wręcz krzyczało ze zdjęcia w formie odbitki. Na poniższym zdjęciu z prawej (chemia) zdecydowanie ładniejsza żywsza tonacja, jaśniejsze zdjęcie, z kolei na lewym widać jakieś niedoskonałości(cienie) oraz tonacja jest stłumiona.
Kolejny przykład, o którym pisałam wyżej to zdecydowanie ciemniejsze zdjęcie z lewej, bardziej widoczne cienie przy oczach i faktura twarzy(automat, zdjęcie z lewej). Do tego bardziej zazieleniona twarz niż w przypadku zdjęcia z chemii, na którym jest zdrowy koloryt cery.
2. Zmiana kolorystyki i zanik cieni.
Tu jest mało to widoczne, na ostatnim zdjęciu widać to dość mocno. Modelka na lewym zdjęciu ma zdrowy kolor skóry, na prawym(z automatu) ma dość dziwny kremowy kolor, cienie na twarzy i np łydce zaniknęły, do tego włosy na prawym zdjęciu są pozbawione kontrastu, są jakby zbyt rozjaśnione. Do tego kolorystyka na prawym wpada w róż, tło jest bardziej zielone niżeli w lewym.
Na poniższym zdjęciu również zdecydowana różnica kolorystyczna. Zdjęcie z prawej to zdjęcie z chemii. Zdecydowanie ładniejsza żywsza kolorystyka. Z lewej zdjęcie poszło w tony zielone.
Zdjęcie w wersji cyfrowej.

3.Rozjaśnianie zdjęć.
To coś co po prostu aż mnie rzuca jak widzę, jak niektóre zdjęcia są rozjaśnione, a do tego nie raz dodana jest winieta - przykład na zdjęciu z samolotami. W poniższym zdjęciu z automatu jest zdjęcie z lewej strony. Tło jest zdecydowanie bardzo mocno rozjaśnione, do tego idzie w zdecydowany ton różowo/fioletowy, a sama modelka jest pozbawiona kontrastu. Co prawda tutaj zdjęcie z chemii wyszło dość ciemno, ale musicie mi uwierzyć, że wygląda o niebo lepiej.

Bardzo chamska winieta na zdjęciu z lewej(automat), z bardzo prześwietlonym środkiem.
Zdjęcie w wersji cyfrowej.

 4. Przykład, w którym ciężko ocenić chemię i druk.
W tym przypadku, kompletnie nie wiem jak ocenić obie wersje "wywołania" zdjęcia. Ani w oryginale(w sensie na kompie), nie jest ono tak jasne jak te z automatu(góra), ani tak mocno ciemne jak te z chemii(dół).Patrząc na żywo na zdjęcie stwierdzam, że lepsze w stosunku do zdjęcia na kompie jest foto z chemii, bo kontrast jest bardziej podobny, a ten zbyt mocny róż widoczny niżej to kwestia chyba jakiegoś trybu balansu bieli, bo na żywo jest ok.
(zdjęcie z prawej nie jest tak różowe w oryginale)

A na deser ufoludki.
To zdjęcie kompletnie zniechęciło mnie do druku z automatu. Nie widać tu tego tak jak na zdjęciu, na które mogę spojrzeć teraz na ścianę... Modelka jest po prostu cała zielona...Lekki kolor selektywny, który może i mógł zostać użyty w obróbce po prostu został spotęgowany w druku i wygląda to wręcz okropnie...

Mam nadzieję, że zniechęciłam Was do marnowania pieniędzy na druk z automatu i teraz następnym razem wywołacie już tradycyjnie zdjęcia w chemii, bo efekt jest o stokroć lepszy nie tyle co w kolorystyce, ale i w samej jakości(nie tylko ostrość, której na wielu z automatu po prostu nie ma, co nawet głupie rozpikselizowanie to chleb powszedni). Mam zamiar niebawem wywołać parę zdjęć w laboratorium Profilab, którzy jako jedyni(jedni z jedynych?) nie dotykają się nawet palcem do zdjęć, pozostawiają taką obróbkę jaką zastosował fotograf, bo w niektórych laboratoriach usilnie starają się wprowadzać własne poprawki...Jesteście zainteresowani taką "recenzją"? Oczywiście będę musiała się bardziej do niej przyłożyć, bo tutaj widzę, że zdjęcia wyszły za ciemne i nie wszystko dobrze widać.

Pozdrawiam Was serdecznie!

19 comments:

  1. Witam. Pracuję w studiu fotografii cyfrowej i między innymi wywołuję zdjęcia na maszynie w oryginalnej chemii Fuji i na oryginalnym papierze Fuji. Przede wszystkim - zdjęcie ma trwałość kolorystyczną nawet do 50 lat! Wystarczy zrobić prosty test, zdjęcie z automatu i zdjęcie z chemii wywiesić w oknie i sprawdzić np. po pół roku, co stało się z każdym z nich.
    Co do końcowego Twojego podsumowania, nachalne "ulepszanie" zdjęć w takich studiach - to naprawdę głupota tego laboranta. Ja, widząc, że ktoś sam ulepszał swoje zdjęcia - wyłączam jakąkolwiek korekcję barwną i wywołuję zdjęcia takie, jakie są w oryginalnym pliku dostarczonym przez klienta. Poprawia się tylko to, co naprawdę widać, że nie wyszło. W takim studio ma się prawo żądać niedotykania zdjęć w korekcji kolorystycznej ;) Tym bardziej Twoje zdjęcia, które wgl nie potrzebują dodatkowych poprawek ;) Bo zawsze są rewelacyjne.

    Ludzie Kochani, wywołujcie zdjęcia na papierze! Jak padnie wam dysk w komputerze albo porysuje się płyta to możecie wszystko stracić raz na zawsze. A ze zdjęć można robić reprodukcję i dalej na kolejne lata je utrwalać ;)

    Pozdrawiam i życzę wieeeelu sukcesów na drodze fotograficznej :)

    P.S. Boję się mysz i szczurów, ale Twój Harry jest cudowny <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem wiem, u mnie jest masa zdjęć w domu, tata był kiedyś zapalonym fotografem:) zresztą widzę teraz przez to, że foty wiszą na ścianie, słońce często do nich dociera i no widać jedna różnicę między drukiem a chemią...

      No dla mnie też to głupota jeśli widać, że efekt jest zamierzony, co innego jak są jakieś foty z wakacji, typowo amatorskie można coś poprawić, ale już raz właśnie ciekawie obrobione foto, w jakiejś tonacji(już nie pamiętam co to było), babka mi zjechała do jakiegoś dopasowania/resetowania tych kolorów i wyglądało to wręcz okropnie, ale cóż zrobić. Zdecydowanie się poprawiła jakość w miejscu, gdzie od lat wywołuję w chemii(Auchan) i do takich odbitek czy do albumu jestem zadowolona zwłaszcza w stosunku do ceny. Mam zamiar jeszcze tylko wypróbować wspomniany Profilab, ale to bardziej foty do porftolio drukowanego, bo jednak płacić bodajże złotówkę za jedno foto by sobie na ścianie powiesić to przesada:D
      Ja tylko żałuję(muszę się wreszcie zebrać) , że już nie wywołuję od 3 lat chyba żadnych zdjęć pamiątkowych... wakacje z rodzicami, z chłopakiem... zdjęcia jeszcze przeboleję skasowane z dysku(miałam tak ostatnio 150GB zdjęć z sesji), mam je na mailu, jak wysyłałam, a zdjęcia, które mają dla mnie wartość sentymentalną? Już tak łatwo ich "nie odpuszczę".

      I dziękuję na koniec za miłe słowa! Miło mi:) A Harry jest cudowny, Wally również chociaż straszny z niego cykorek:D

      Delete
    2. Nie ma za co. OD dawna jestem na bieżąco z Twoim pracami ;) Pamiętając jeszcze Twój blog na Onecie ;) Jej tyle lat już minęło ;)

      Delete
    3. naprawdę go pamiętasz?:o ale chyba desprit;p

      Delete
  2. Mam bardzo podobne zdanie co do tego tematu. Wole pójść do fotografa , poczekać z 2 dni , ale wiem ze zdjęcia będą się nadawały do powieszenia czy włożenia do albumu
    szalonazduna23.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Ja zdjęcia wywołuje i nie wyobrażam sobie tego nie robić, uwielbiam zdjęcia,a nie mam zaufania do żadnych dysków, płyt i kart ;) Kiedyś miałam taką tablicę ale po remoncie w wakacje nie mam gdzie jej powiesić i wszystkie wylądowały w albumie ;) A co do jakości zdjęć, u mnie u fotografa jak się wywołuje niektóre to się wygląda jak Barbie, sztucznie :d

    ReplyDelete
    Replies
    1. P.S. Kochana domestosem?! Jesteś okrutna :D

      Delete
    2. Kupiłam klatkę dla ogonów, trochę było trzeba ją poczyścić:P

      Delete
  4. Zawsze wywołuję zdjęcie w chemii, odkąd mam w miarę zaprzyjaźniony lab, od października będę miała możliwość robić to sama - wtedy będę miała pewność, że zdjęcia będą takie jakie chcę.
    Zdecydowanie widać różnice i czekam na recenzję nowego miejsca, które przetestujesz :)

    ReplyDelete
  5. Zabrakło mi jednej kwestii w tym wszystkim rodzaju papieru.Z wywoływaniem jest tak samo jak z drukiem wielkoformatowym można zrobić to na Epson Inford albo na fotojoker stosunek ceny do jakości tak jak we wszystkim

    ReplyDelete
    Replies
    1. Owszem to prawda, odpisując na komentarz tutaj lub na fejsie właśnie przypomniało mi się, że mogłam wspomnieć. Przy okazji pisania recenzji Profilabu wspomnę wtedy na ten temat:) Co do zamówienia na fotojokerze, szczerze powiedziawszy nie mam nawet w chemii u nich dobrych doświadczeń...ale na pewno lepsze niż w przypadku automatu:)

      Delete
  6. Ja wywołuje zdjęcia na papierze, to nie to samo co w wersji cyfrowej, wolę trzymać moje fotografie na papierze w albumie i w ramkach :)

    ReplyDelete
  7. Kurczę, ja zaniechałam tak bardzo dawno wywoływanie zdjęć, bo u mnie w mojej malutkiej rodzinnej miejscowości ceny za zdjęcie są wręcz absurdalne, a jakoś właśnie tych automatów jest równie śmieszna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też z podobnego względu zaniechałam. "Laboratorium", w którym wywoływałam długo było nieczynne, do innych miałam nie po drodze/daleko, albo było właśnie drogo. Teraz muszę się zebrać i wywołać, ale to będzie ogrom zdjęć...Moja znajoma raz wywołała ok 500 zdjęć...;p

      Delete
    2. U mnie w pracy klienci wywołują nawet po 1000 zdjęć :)

      Delete
  8. a ja chciałam zapytać o chemię o co chodzi gdzie wywoływać takie zdjęcia ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem gdzie mieszkasz, musisz się pytać bezpośrednio w punktach gdzie wywołują w chemii, coraz więcej punktów od tego odchodzi i w moim rodzinnym mieście fotografowie wysyłają swoje negatywy i nośniki cyfrowe do np Łodzi. Profilab i Fotojoker-chociaż nie każdy punkt wywołują tradycyjnie. Kolory i jakość są zupełnie inne od zdjęć "od ręki" z automatu

      Delete
  9. Myślę, że w każdym większym mieście jest jakiś lab :)
    Automat oznacza mniej kontroli, ale ludzie też czasem sobie zbytnio luzują i w labach też robią niestety zbyt ciemne zdjęcia. Dobry lab to prawdziwy skarb. Odpowiedni papier, stale kalibrowany sprzęt, nieingerowanie w zdjęcia, lub ingerowanie, kiedy to potrzebne i za zgodą fotografa - nie zdarzają się tak często. Dlatego uwielbiam dobre laby. Są rzadkością :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No właśnie nie w każdym mieście jest. Zależy od wielkości miasta i zapotrzebowania. U mnie akurat(w rodzinnym) nie ma nic. Albo się kompletnie nie znają i pierniczą wszystko albo lecą na tych automatach jedynie...Dlatego swoje zdjęcia jeśli w ogóle wywołuję to tylko w Profilabie, jestem zadowolona, nie ingerują w zdjęcia. Ostatnio też jestem bardzo zdziwiona poziomem Uwolnij Kolory. Osobiście nie wywoływałam odbitek, ale fotoksiążka i fotoobrazy - wysoki poziom oddania kolorystyki, którą widzę na monitorze. Raz z ciekawości wydrukowałam fotoksiążkę w empiku...fioletowo aż zgrzytało, ktoś albo się bawił u nich balansem, albo mają niekalibrowany sprzęt, bo w cieniach niezły fiolet był - a wiem, że go nie ma, bo miałam publikację w 3 magazynach z tymi zdjęciami i wszędzie było tak samo, normalnie... A potem się dziwić jak klient sam pójdzie do automatu fotojokera i dziwne kolory wychodzą...:P

      Delete

Bezpodstawna krytyka, obrażanie oraz spam nie będą dodawane.
Dziękuję, że wyraziłeś/aś swoją opinię i zapraszam ponownie!