Wednesday, 9 November 2016

Obróbka zdjęć - dlaczego to tyle trwa?

Cześć:)

    Jak tam dzisiaj u Was? Jesiennie czy zimowo? Bo u mnie aktualnie pada śnieg - szkoda, że nie ma szans by się utrzymał, ale uwielbiam patrzeć jak pada, tyle dobrego :) Dzisiaj przychodzę z postem pogadankowym, który często wzbudza trochę spięć pomiędzy fotografem a klientem. A mianowicie - dlaczego tak długo muszę czekać na zdjęcia? Oczywiście, są sesje, które oddaje się "od razu", obróbka trwa chwilę, w zaledwie kilka dni są gotowe. Ale najczęściej są to przypadki, kiedy fotograf nie ma innych zleceń/pracy aktualnie do wykonania, albo po prostu zdjęcia nie wymagają wielu poprawek, a sam fotograf ma akurat na nie wenę. 

Krok 1: Selekcja i podstawowy retusz.
Pierwszym krokiem jakie czyni fotograf to selekcja zdjęć. Przejrzenie średnio od 50 do nawet tysiąca zdjęć(w przypadku ślubów) - odrzucenie zdjęć nieostrych, nieudanych, takich na których model wygląda niekorzystnie. Następnie wybranie najlepszych kadrów. Taka czynność zajmuje średnio od godziny do nawet dwóch godzin, w zależności od ilości wykonanych zdjęć. Pomijając fakt, że osobiście lubię najpierw ów zdjęcia zgrać na dysk, żeby w razie czego mieć kopię zapasową. A nie każdy fotograf ma szybki sprzęt, kiedy tak zgrywać kilka gigabajtów na dysk - uwierzcie, trochę schodzi. Kiedy już wybierzemy zdjęcia, przychodzi czas na retusz. Każde zdjęcie przechodzi ten sam schemat - poprawa kolorów, kontrastów, często retusz twarzy, a to niedoskonałości skóry, a to np usunięcie śmieci w tle, czy np linii, reklam etc. Ja robię tak, że wybieram 2-4 zdjęcia z sesji, obrabiam jedno pracując na warstwach i kiedy uznam efekt za dobry, sprawdzam jak to się sprawdza na innych zdjęciach - jeśli dobrze, przenoszę warstwy na zdjęcia - tym samym zaoszczędzam sporo czasu, jednakże nie każdy fotograf tak robi, co dla mnie jest szokiem, bo to ułatwia sprawę bardzo, wtedy czas zajmuje jedynie retusz. 

Krok 2(dodatkowa): Retusz "dziubania".
Ten etap, nie pojawia się w każdym "zleceniu", jednakże jest naprawdę częsty i rzadko jego efekt widać na zdjęciu. Chodzi mi tu o typową dłubaninę, którą niektórzy biorą za oczywistość. Najbardziej objawia się to i wydłuża pracę kiedy, np panna młoda ma pogniecioną sukienkę, albo coś stało się z garniturem młodego. Niestety są oni na większości zdjęć i nie wypada oddać zdjęcia z pogniecioną sukienką. Dość często zdarza mi się taka sytuacja, wtedy trzeba niestety naprawdę długo dłubać przy sukience, żeby nie straciła faktury, ani nie wyglądało to sztucznie - uwierzcie najgorzej jest kiedy sukienka jest np koronkowa, albo ma dużo wzorów - raz retuszowałam sukienkę baaardzo pogniecioną, w kratę. Myślałam, że zjem zęby na tych zdjęciach. Ale efekt mimo iż jego budowanie było długie - opłaciło się. Niestety ów osoby pozujące do zdjęcia nie pamiętały, że taka sytuacja miała miejsce, marudząc "dlaczego tak długo". Drugim często pomijanym aspektem, lekko lekceważącym jest przychodzenie na zdjęcia nieumalowanym - chyba już wolę pogniecione ubrania;) Jeśli nie ma się urody i cery dziecka, naprawdę lepiej nałożyć chociaż sam podkład i tusz niż nie nałożyć nic, zwłaszcza jeśli ktoś ma problematyczną cerę. Sama mam i nie wyobrażam sobie by ktoś miał dłubać przy mojej twarzy 20minut usuwając przebarwienia czy krostki, a przed sobą ma kilkadziesiąt takich zdjęć! W takich sytuacjach retusz jednego zdjęcia może się wydłużyć do nawet jednej godziny! Łatwa matematyka ile to może zająć kiedy zdjęć jest chociażby 40 - nieważne, że często siedzimy w piżamce, wygodnie, jednak oczy się męczą, osobiście wytrzymuje maksymalnie 8 godzin przy normalnym retuszu, przy takiej dłubaninie, bo 3 godzinach muszę sobie zrobić dłuższą przerwę.

Krok 3(na który nie zawsze ma się wpływ): Wena.
Raz jest tak, że już w chwili zdjęć wiem jak je obrobię, co zrobię, jaki chcę uzyskać efekt w postprodukcji(obróbka). Jednak czasem jest też tak, że nawet jeśli mam pomysł, dłubię i dłubię i NIC. Nie wychodzi, nie jestem zadowolona. Niestety jako swego rodzaju artyści nie mamy na to wpływu, zwłaszcza kiedy sesje są artystyczne, a nie siepane hurtowo, na jedno kopyto. Znam fotografów, którzy od kilku lat obrabiają zdjęcia w dwóch kombinacjach kolorystycznych, często nawet robią w bardzo podobnych warunkach oświetleniowych. Dlatego czasem, w przypadku sesji artystycznych, czy jak tutaj bardziej tematycznej mówię wprost, że nie mam weny. Wolę by druga osoba poczekała trochę dłużej - oczywiście czekanie kilku miesięcy to absurd, zgadzam się z Wami - niż żeby oddać byle co. Tak samo jest z tą sesją obok. Miałam do niej kilka podejść, mimo że została zrobiona w sierpniu, jest to jedna z trzech sesji, które tak długo czekają na swoją chwilę. Jednak ostatnio miałam wenę, udało mi się uzyskać efekt o jaki chodziło. Na górze widzicie efekt pierwszy, robiony kilka dni po wykonaniu sesji, a zdjęcie poniżej zdecydowanie lepiej oddaje klimat złodziejaszka - zdjęcie obrobione kilka dni temu. Jest różnica prawda? 

Polecam fanpejdż: Psychologia fotografii
Krok 4: Liczba zleceń, kolejka obróbki.
Niektórzy mają wiele zleceń, inni mniej. Jedni obrabiają na jedno kopyto, hurtem dodają "akcje" na zdjęciach, przez co ich obróbka zajmuje mało czasu - niektórzy nawet nie retuszują zdjęć. Ale niektórzy mają dużo lub chociaż umiarkowaną liczbę zleceń + często również gdzieś dodatkowo pracują, bo fotografia okazuje się zjawiskiem sezonowości, najwięcej zleceń fotograf ma na wiosnę i lato, poza tym jednego miesiąca może mieć wypchany kalendarz po brzegi innego z kolei będzie miał jedno zlecenie. Dlatego nie bierz mu za złe, że czasem bierze dużo zleceń na siebie i na efekty trzeba trochę jednak poczekać. Zwłaszcza jeżeli chodzi o reportaże ślubne (znowu odwołam Cię do punktu pierwszego i drugiego, które zajmują bardzo dużo czasu!), więc nie dziw się, że fotograf oddaje Ci zdjęcia po miesiącu, bo chyba lepiej poczekać niż mieć zdjęcia obrobione byle jak. 

 Krok 5: Usługi dodatkowe. 
 Coś na co my fotografowie nie mamy w zupełności wpływu. A mianowicie w przypadku kiedy w ofercie posiadamy fotoksiążki, płyty, czy inne gadżety, które klient chce mieć na pamiątkę. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli sprawnie obrobimy zdjęcia, to potem pozostaje kilka godzin na sklecenie fotoksiążki, ułożenie zdjęć na poszczególnych stronach, dodanie napisów, tła - schodzi. Dodatkowo nie każdy zdaje sobie sprawę - naprawdę! - że aby zamówić fotoksiążkę, najpierw ów zdjęcia trzeba obrobić. Więc kiedy po tygodniu nawet uda się obrobić wszystkie zdjęcia, przyjdzie czas zaprojektowania fotoksiążki to średnio na realizację, druk i wysyłkę przez osoby trzecie trwa średnio tydzień a nawet dwa, w zależności jak dużo zleceń ma firma. To samo tyczy się zamawiania ręcznie robionych płyt wraz z etui, na których oddajemy reportaże. One są personalizowane, często ze zdjęciem, datą, imionami - dlatego też nie zawsze da się je zamówić wcześniej, a ręczna robota - trwa.

 Krok 6: Życie.
Nie każdy sobie z tego zdaje sprawę, ale fotografowie są...ludźmi. Nie robotami. Zakupy, życie towarzyskie, obowiązki w domu, często inna praca, jeszcze kolejni mają dzieci. To jest życie, czasem trzeba się tym zająć. Nie mówiąc o tym, że również chorujemy. Niektórych boli kręgosłup, inni dostają zapalenia spojówek, ale nawet "głupia" grypa jednak stoi na przeszkodzie do sprawnego obrabiania zdjęć... Znam przypadki kiedy fotografka robiąca zdjęcia małym dzieciom zaraziła się od jednego małego. Nie dość, że nie mogła obrabiać zdjęć, bo rozłożyło ją to kompletnie, to przeniosła na inny termin sesje z innymi dziećmi - by ich nie zarazić. Niestety nie spotkało się to ze zrozumieniem...


Fotograf chce jak najlepiej dla Ciebie, ale i dla siebie, w końcu chce pokazać dobre zdjęcia, które zachęcą innych do współpracy, wynajęcia go na swój ślub. Poganianie go - warto mieć również umowę, ja w swojej gwarantuję oddane zdjęcia w przeciągu miesiąca, w przypadku ślubu do dwóch miesięcy, chyba że coś wyniknie, wtedy informujemy się na bieżąco - nie sprawi, że odda szybko super zdjęcia, wręcz przeciwnie wywarta na niego presja może działać na odwrót, zwłaszcza jeśli minęło dopiero kilka dni. Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu nasunęłam Ci jak wygląda praca fotografa, że nie ogranicza się tylko do zrobienia zdjęcia - w sumie mogłabym na ten temat mówić i mówić, bo praca fotografa to nie tylko obróbka zdjęć. A może napisać kolejny post właśnie na ten temat?

Do następnego!

Tuesday, 8 November 2016

Jesienna sesja z Lady Elbereth

Cześć!
 
    Co tam u Was? Nie dajecie się pogodzie? Ostatnio nonstop istna plucha, ciemnica, niedorzecznie psujące jakiekolwiek działanie, czy to faktyczne działanie czy jedynie myślenie w głowie. Osobiście poza obrabianiem zaległych zdjęć - chociaż też krótko, bo już o 15 robi się ciemno, oraz zaczytywaniem się w książkach nie robię nic. Polowałam z kilkoma sesjami na ładniejszą pogodę, by wreszcie je wykonać, a tak... po prostu sobie egzystuję. Jeden z takich dni łapałyśmy z Apolonią - koniecznie chciałam uchwycić żółty las, chociaż i tak mnie trochę zawiódł, bo im dalej w Polskę tym było klimatyczniej, a my udałyśmy się zaledwie do obrzeży Puszczy Kampinoskiej niedaleko Warszawy.
(będę wdzięczna za klik w zdjęcia, bo coś blogspot zepsuł jakość "podglądów" :( )


Za stylizację, jak zawsze w naszych sesjach odpowiadała właśnie Apolonia, skromny makijaż poczyniły moje ręce. Dodatkowo na kilku kadrach widoczny jest ręcznie robiony headdress właśnie przez nią! Prawda, że jest zdolna?
A tymczasem znikam, dość szybki post, bo ostatnio dość mocno jestem zabiegana, ale postaram się dać więcej postów odnośnie sprzętu oraz recenzji książek!:)
Do następnego!

Thursday, 27 October 2016

Stylizacje na halloweenowe selfie

Heloł!


            Tak jak obiecywałam, przychodzę z kolejnym postem w tym tygodniu. Dzisiaj będzie typowo poradowo-inspiracyjnie:) Nadchodzi Halloween. Niektórzy z nas przebierają się, idą na imprezę, a inni chcieliby zrobić coś w zaciszu domowym, nawet po to by wrzucić sobie po prostu na swoje social-media. A może jesteś fotografem, który nie zrobił żadnej sesji halloweenowej - czy to z braku modelki, czasu czy pomysłu na coś dobrego, co nie wymaga umiejętności - możesz takie zdjęcia wykonać sobie samemu i mieć co wstawić! Sama uczyniłam podobnie - dodatkowo wszystkie zdjęcia zrobiłam w środku nocy, wtedy mam najwięcej weny...:) Miałam pomysł jeszcze na kilka makijaży, ale moja skóra krzyczy już dość!:D (No chyba, że Wam się podoba ten post i moje propozycje i chcecie jeszcze to dajcie znać! Zrobię taki post jeszcze przed Halloween) Ale swoją drogą wciągnęłam się - kupiłam wczoraj nawet sztuczną krew, myślę nad farbami do ciała, lateksem i płynem do robienia blizn. Bylibyście zainteresowani recenzją tych produktów, gdy je dostanę?:) Przyda się nie jednemu fotografowi do sesji, kiedy brak wizażystki!

         Takie mini sesje są naprawdę fajne, nie wymagają dużych umiejętności, oraz pokładów finansowych. Jedyne co potrzebujecie to aparat, trochę miejsca, pilot do aparatu przyda się, ale dacie radę bez, nie potrzebujecie nawet lamp studyjnych czy teł fotograficznych! W przypadku wszystkich zdjęć używałam tylko jednej żarówki fotograficznej o dziennym świetle(5500Kelvinów, żarówkę dostaniecie na allegro za 50zł, ale w sklepach, w których można znaleźć żarówki śmiało można kupić zwykłe żarówki o większej mocy - pamiętajcie tylko żeby miały 5500Kelvinów, światło jest wtedy białe, odpowiada światłu dziennemu), a aparat postawiłam na statywie, wyzwalając go za pomocą specjalnego pilota(koszt kilku złotych na allegro). Kiedyś bardzo lubiłam robić zdjęcia w łazience. Na sufitowej suszarce do ubrań rozwieszałam sobie tła(będące najczęściej zasłoną lub pościelą), do tego mocniejsza żarówka, a że z reguły łazienki są małe i raczej jasne to światło się idealnie rozprasza!

Oto moje przepisy na dobre zdjęcia:)

Mroczny elf

           Pierwszą stylizacją, może trochę najmniej Halloweenową, ale w sumie skoro niektórzy przebierają się za np Harley Quinn to czemu nie delikatna wersja glamour mrocznego elfa!:) To czego potrzebowałam to poza podstawowymi rzeczami do makijażu peruka oraz elfie uszy. Perukę i uszy można śmiało pominąć! Śmiało można zrobić dwa warkoczyki cienkie z przodu twarzy z własnych włosów i pociągnąć je do tyłu. Ciekawy efekt można uzyskać robiąc długie brwi chociażby z kartki papieru, o - jak TU przyklejając na klej do rzęs, można spróbować też na klej do papieru, ten w sztyfcie powinien złapać, na chociaż jeden dwa kadry Moim tłem była ściana w łazience, a także rozwieszona tiulowa spódnica widoczna na środkowym zdjęciu - przy okazji widać różnicę jak kolor tła może zmienić charakter zdjęć. W makijażu możecie dodać różne graficzne zygzaki na policzkach, czole, przechodzące przez oko, bardziej zaznaczyć brwi. Najlepsze kolory makijażu to fiolet, niebieski, zielony lub czernie i szarości. Jeśli nie macie ciemniej szminki, polecam cienie do powiek:)

Zjawa
             Kolejna sesja, która jak możecie zauważyć praktycznie w ogóle nie wymagała ode mnie zmian w makijażu. Efekt rozmazanych oczu uzyskałam poprzez "smyranie" czarnym cieniem poniżej oczu, delikatnie, dość mocno rozcierając, następnie dotykając szczoteczką z tuszem do rzęs porobiłam plamy, które dotykałam mokrą dłonią, efekt - świetny, a praca przy tym żadna:) Dodatkowo w tle przypominam - wisi spódnica! Równie dobrze możecie rozwiesić bluzę, kurtkę - ogranicza Was tylko wyobraźnia:) Przy tego typu zdjęciach fajnie wyglądają zamglone oczy, czyli pozbycie się tęczówek i źrenic. Jak to zrobić? Albo skorzystać z programu graficznego - maźnięcie pędzlem, albo skorzystać z soczewek. Soczewki mam, ale niestety nie mam płynu, więc ich tutaj nie użyłam:( Jeśli myślicie, że tylko z białą peruką ten efekt wygląda fajnie to proszę bardzo, małe selfie robione telefonem. Czarne tło, związane włosy. Fajnie by było gdyby dodał jeszcze kaptur, spojrzenie spod kaptura wyglądałyby naprawdę obłędnie!

Szalony clown
               Ostatnią ze stylizacji jest ten oto clown. Tutaj naprawdę jest to chyba też jeden z prostszych motywów, a jest niezwykle efektowny. Jeśli nie macie kolorowych włosów, ani peruki, możecie zrobić sobie bardzo wysoko dwa kucyki, albo w przypadku jasnych włosów zafarbować je pastelami czy cieniami! Czerwona szminka na usta, śmiało wyjeżdżając poza obszar ust doda makijażowi tego czegoś! Zygzaki przy oczach mogą być naprawdę różne, zajrzyjcie do internetu. Skórę natomiast wybieliłam cieniem z My Secret, gdyż nie posiadam póki co farbek do ciała.

Kolorowe cienie polecam szczególnie z firmy MIYO oraz My Secret dostępnych w Naturze. Koszt jednego cienia to tylko kilka złotych, a są naprawdę świetne! Brwi oraz "szycie" na jednym oku zrobiłam eyelinerem w pędzelku. Na potrzeby zdjęć i nie chcąc kombinować usunęłam sobie brew w programie, jednak można je też zakryć podkładem, efekt również będzie dobry - ja niestety mam dość ciemne swoje, więc byłoby ciężko:) W przypadku ubrań możecie szaleć! Im coś bardziej kolorowego albo wzorzystego tym lepiej. Na pewno macie żywą bluzkę, do tego jakaś wzorzysta pościel i jest! W przypadku tła, moim była poszewka na poduszkę :D A obok możecie zobaczyć jak profesjonalnie wyglądało moje "studio", udowodniając, że liczy się pomysł, a niekoniecznie super sprzęt studyjny. Blenda jest zbędna, ale użyłam jej do zrobienia kilku kadrów, z odbiciem w oczach, równie dobrze można skorzystać z białej kartki papieru.

Mam nadzieję, że Was zainspirowałam chociaż w małym stopniu i sami też poczynicie jakieś małe selfie halloweenowe. A może już coś robiliście? Pochwalcie się jeśli tak!:D 
Dodatkowo myślę o zrobieniu postu z pytaniami i odpowiedziami, jeśli macie jakieś pytania piszcie je tutaj śmiało! Kwestie odnośnie sprzętu, techniki, porad - po prostu o fotografii:)

A tymczasem - do następnego!

Tuesday, 25 October 2016

Jesiennie...

Cześć!

Jak tam Wam mija dzień? Bo mnie strasznie smętnie. Siedzę sama już drugi dzień. Kompletnie nic mi się nie chcę, dawno nie trwałam w takim letargu. Jedyne co produktywnego uczyniłam to totalna zmiana wyglądu bloga. Muszę jeszcze popracować nad moim portfoliem internetowym - mianowicie dodać opisy w kategoriach zdjęć, bo tak to już strona praktycznie jest skończona. Ale, że treści merytoryczne pisze się najtrudniej i najwolniej...ale zobaczymy. Ostatnio zdjęciowo u mnie było aż za aktywnie. Ostatni post pisałam w sierpniu, gdzie kilka dni później wyjechałam na weekendowe fotografowanie na Fotoconie organizowanym przez Techland. Niebawem pojawi się mini fotorelacja z tejże wyprawy, na której zrobiłam 16 sesji zdjęciowych, pokonałam jakieś 1200km w związku z tym wyjazdem. Co więcej w sierpniu zrobiłam przeszło trzy tysiące kilometrów w związku ze zdjęciami - dwa śluby, dwa wyjazdy fotograficzne, które były dość daleko. Do tego w międzyczasie wieczory panieńskie, sesje zdjęciowe w tygodniu. Tonęłam w obróbce! A wrzesień też nie był lepszy, do tego oświadczył mi się chłopak, po raz pierwszy raz w życiu leciałam samolotem i ogółem był to bardzo emocjonujący miesiąc. Dodatkowo na początku października odwiedziłam Kraków - głównie za sprawą sesji zdjęciowej - ale wraz z narzeczonym postanowiliśmy pozwiedzać trochę to miasto - jestem nim oczarowana! Także - działo się! Chyba, nawet aż za dużo, jestem wykończona.

Ale teraz będzie mnie więcej na blogu. Jesień, czas refleksji. A że refleksji odnośnie fotografii mam ogrom, do tego zapał do napisania kilku tutoriali oraz recenzji, więc mam nadzieję, że będzie się działo i tutaj na blogu:)
 



W międzyczasie udało mi się również zaliczyć jedno grzybobranie, podczas którego zebraliśmy chyba największą liczbę grzybów w życiu. Ale to dobrze, lubię grzybki - zbierać i jeść omniomniom. Także dzisiaj minimalistycznie, bo dzisiejszy dzień mnie trochę dobija, nie mam potrzebnych zdjęć do postów, które chciałabym poczynić. Także, piszcie co tam u Was. Jak sobie radzicie z obecną aurą za oknem? Do następnego, jeszcze w tym tygodniu - obiecuję!

Wednesday, 3 August 2016

ITA

Helloł!

Dzisiaj przychodzę - w chorobie :( - z postem z sesji z cudowną Itą. Piękna fioletowowłosa dziewczyna, która cudownie pozuje i jest do tego przesympatyczną osóbką! Nasza sesja to był kompletny spontan. Przy okazji jej wizyty w Wawie postanowiła coś sfocić. Szczęście chciało, że akurat miałam wolny dzień i stworzyłyśmy uciekając przed burzą parę ładnych kadrów <3 Chcę więcej i na pewno jeszcze się spotkamy kiedy wyzdrowieję... A teraz bez zbędnego gadania po prostu przechodzę do posta <3

Więcej moich zdjęć na fanpejdżu, a na instagramie jestem codzienna.

 
 
Foto i stylizacja: Yumikasa / Modelowała: Ita

A niebawem więcej postów, więcej sesji, bo ostatnio jestem naaaapraaaawdę aktywna w robienie zdjęć:) Do tego szykuje mi się wyjazd na Dolny Śląsk, na zdjęcia właśnie, więc będzie naprawdę duuuużo do pokazania, więc obserwujcie! :)

Sunday, 15 May 2016

Chcę zostać modelką, czyli jak zacząć.

Hej!

Z tego co mi piszecie, lubicie moje gadanki a także posty porady, ogólnie na temat fotografii, współprac i tego okołofotograficznego aspektu. Dlatego dzisiaj przyszłam z postem, który jest trochę marudą, a trochę pomocą w tym jak zacząć swoją przygodę z modelingiem. Częste błędy, co mnie denerwuje, zwłaszcza w profilach na maxmodels. A że zbliżają się wakacje, będzie wysyp nowych kont na tymże portalu, jak co roku.

Przede wszystkim pomyśl, czy na pewno? Nabierz samokrytyki, dystansu do siebie. Pomyśl czy faktycznie sprawia Ci to radość, czy masz predyspozycje, czy znajomi lub inni ludzie mówią, że masz to coś. Nie zawsze bycie ładnym, wystarcza. Owszem, czasem uroda danej dziewczyny jest na tyle ciekawa, że nawet kiedy na każdym zdjęciu ma tą samą mimikę - uwierz mi znam wieeeele takich dziewczyn - to i tak fotografowie będą ją brać na zdjęcia. Jednak nie czyni to z niej wielkiej klasy modelki, bo często to jednak fotograf kształtuje wizerunek modelki. 

Jeśli już postanowisz założyć konto na maxmodels - broń Cię żebyś zakładała od razu fanpage! - to załóż go zgodnie z prawdą i przede wszystkim pokorą. Nic mnie nie bawi bardziej kiedy potencjalna modelka, wrzuca same selfie z telefonu - nawet jeśli jest faktycznie ładna, ma ciekawą urodę - w opisie pisze, że chętnie komercja, że za zdjęcia nie płaci a już nie daj Boże żeby ustawiła doświadczenie średnie... Naprawdę POKORA to klucz do sukcesu. Praca nad sobą, obiektywizm i to że z początku nic nie będzie proste. Nie mam nic do tego, żeby modelkom się płaciło. Jeśli faktycznie mają wysoki poziom ekspresji oraz doświadczenie, albo projekt jest komercyjny - jasne, powinno się płacić i wcale nie mało. Ale kiedy dopiero zakładasz konto, nie masz doświadczenia, albo znajoma zrobiła Ci dziesięć zdjęć - serio, nie czyni z Ciebie to doświadczonej modelki, która może sobie żądać praw do płacenia albo wybredności. 

A więc co najlepiej zrobić? 
Po pierwsze przyjąć zgodnie z prawdą, że doświadczenia nie masz, napisać o tym. To żaden grzech, ale przynajmniej fotograf wie na czym stoi. W sumie jeszcze zanim założysz konto, najlepiej zrób sobie tzw polaroidy. Są to zdjęcia przedstawiające Cię bez makijażu, w prostych ubraniach jak legginsy oraz prosty przylegający top lub bluzka. Wtedy fotograf lub potencjalny zleceniodawca wie jak wyglądasz naturalnie, co można z Ciebie wycisnąć. Takie zdjęcia to podstawa i uwierz mi, u ludzi którzy w tym siedzą jakiś czas zaplusujesz, stwierdzą - aha, ma podstawy co powinna zrobić na starcie, jest zaangażowana. I nawet jeśli nie poprosisz o takie zdjęcia jakiegoś fotografa, a wykonasz je nawet sama samowyzwalaczem z aparatem na statywie - wierz mi, będzie to wyglądało tysiąc razy lepiej niż samojebki.
No dobra. Zdjęcia już zrobiłaś. Co dalej? Poszukaj dobrego fotografa i w niego zainwestuj. Tak zainwestuj. Dobry fotograf, który ma długoletnie doświadczenie i nawet bierze pieniądze za to co robi, pracuje już tyle lat, że kiedy mu powiesz, że nie masz doświadczenia, ale zapłacisz za zdjęcia pomoże Ci. Powie jak pozować, jak ustawić się do zdjęcia, być może i zadba o stylizację itd, a przede wszystkim przedstawi Cię w korzystnym świetle, bo wie jak kadrować dany typ urody. Wierz mi, da Ci to zdecydowanie więcej niż dwadzieścia sesji z fotografami, którzy nie mają żadnego doświadczenia albo piętnaście sesji na karku. Owszem, zrobią darmową sesję, ale nie mają pojęcia o tym jak Ty masz pozować, ani jak oni mają robić zdjęcia. Znam ogrom dziewczyn, które zaczynając zainwestowały w lepszego fotografa. Poza tym, że faktycznie wyniosły ze współpracy wiele cennych rad i uwag jak pozować, to dodatkowo miały ogromny odzew od innych fotografów, a bo ją focił ten i ten super fotograf, więc też bym chciał/a ją mieć w portfolio.

Pozowała, pomalowała się i ubrała : Dark Mother Divine

Założyłaś konto, wstawiłaś polaroidy i umówiłaś się na kilka sesji, ale co dalej? Czy pięć - dziesięć sesji czyni Cię już doświadczoną, która może stawiać warunki - tfp nie, najlepiej to o mnie zabiegaj, bo jesteś modelką? Nie. Wciąż Twoje doświadczenie jest znikome, a bardziej doświadczeni fotografowie mogą stawiać warunek - płać. Jeśli jednak nie chcesz płacić, a zależy Ci na współpracy z bardziej doświadczoną osobą, zaproponuj mu swój własny pomysł, wraz z możliwością załatwienia do sesji czegoś ciekawego. Często piszą do mnie modelki, które mają za sobą do dziesięciu sesji, przy czym rozmowa wygląda mniej więcej tak Podobają mi się twoje zdjęcia, może zrobimy coś razem? Mój pomysł to bajkowe zdjęcia. Ale czekam na twoje propozycje. Pomijam fakt, że określenie bajkowe foty, to nie jest pomysł. Poza tym, pisząc o takim pomyśle do fotografa, który często taki temat fotografuje, no cóż. Nie jest to zbytnio oryginalne, nie mówiąc o konkretach. Dlatego więc przemyśl to, zobacz co fotograf lubi fotografować. Lubi fotografować sesje z końmi? Zobacz co ma w portfolio a czego nie i postaraj się załatwić konia i stylizację. A może masz dostęp do fajnego wnętrza, a babcia ma fajną koronkową kieckę pasującą do wystroju? Zawsze możesz też coś wypożyczyć od stylistek lub wypożyczalni. Fotografowie nie lubią kiedy modelka przychodzi na gotowe, trzeba jej dać pomysł, ogarnąć stylizację, a dawanie samego pomysłu też do niczego nie prowadzi. Oczywiście wyjątkiem jest fakt, kiedy projekt jest fotografa i sam proponuje modelce uczestnictwo w nim i organizuje to co może do sesji. Sama również pomimo już dość sporego doświadczenia mam bardzo mało osób, do których piszę na zasadzie, że zrobiłabym coś ale nie wiem co. W zdecydowanej większości obserwuję modelkę, dopiero kiedy nasunie mi się ciekawy projekt w głowie piszę do niej, ale wraz z gotową stylizacją.

Nie bój się pytać, nie baw się w podchody. Klikasz obserwuj, obserwuj, obserwuj na maxmodels. Dajesz oceny, piszesz "ładnie tu" lub tego typu komentarze. Nie poskutkowało raz, próbujesz za tydzień. I uwierz, widać, że robisz to dla zaczepki, bo co...boisz się zapytać? Chociaż znam kilka modelek, które NIGDY nie wychodzą z inicjatywą współpracy, przez co zakończyłam osobiście kilka takich współprac, bo jest to stanowcze wywyższanie się. Napisz, najprościej w świecie, że podobają Ci się zdjęcia fotografa, że nie masz dużego doświadczenia, ale chętnie chciałabyś wziąć udział w sesji. Jeśli byłaby możliwa współpraca na zasadach tfp to jesteś w stanie zorganizować to i to, a jeśli nie to jaki jest cennik. Cena za wysoka? Nie odpowiada Ci? Grzecznie podziękuj i tyle. Wszyscy wtedy wiedzą o co chodzi.

Może w jakimś stopniu Ci pomogłam, jeśli myślisz na poważnie o modelingu, weźmiesz sobie takie porady do serca. Wiem, że zbliża się teraz okres wakacyjny i wysyp takich kont z nudów będzie ogromny, jak co roku. Chęć pokazania koleżanką, jakie to nie jesteście super, piękne i popularne, bo przecież zakładając konto na maxmodels jesteście modelkami :) Zapytacie jeszcze co z agencją. Wpierw spróbujcie swoich sił, popatrzcie co mówią fotografowie po sesji z wami, nawet wprost zapytajcie czy według nich macie predyspozycje do bycia modelką lub fotomodelką.

A więc, życzę pokory i powodzenia na tej ścieżce, bo modeling to świetna przygoda i fun, ale przede wszystkim ciężka praca.

Miłej niedzieli!


Friday, 13 May 2016

theBESTcooperation: Klod

Cześć!

Dzisiaj przyszłam do Was z kolejnym postem z cyklu Najlepsze współprace. W najbliższym czasie powinny pojawić się jeszcze dwa takie podsumowania:) Zwłaszcza tym jedno będzie ciekawe, gdyż będzie podsumowało w pewnym stopniu mój rozwój na przestrzeni 5 lat, bo właśnie tyle już lat udaje mi się współpracować z tą osobą, ale o tym wkrótce ^_^

Dzisiaj chciałabym Wam przytoczyć historię, której prawie by nie było... Swego czasu napisałam post o sesjach TFP. Ów post podlinkowałam na fanpejdżu, który zobaczyła właśnie Klod. Pisałam w nim między innymi o zaczynaniu wiadomości od słów "Lubię Twoje zdjęcia, więc może zrobisz mi tfp?". I właśnie w taki sposób, bo "cześć, zrobimy TFP?" zaczęła właśnie rok temu wiadomość do mnie Klaudia. Prawie miałam już zamykać okno wiadomości, gdyby nie fakt, że jak na "temat" wiadomości była ona dość długa, a do tego już kolejne zdanie tłumaczyło, że to tylko żarcik. Wiadomość tak mnie wciągnęła, portfolio zainteresowało - odpisałam. Co prawda sesja tak czy tak była na zasadach tfp, jednakże to jaki miała ona poziom pod względem przygotowania ze strony modeli - porażało mnie!


Sesja w przededniu wojny.
Właśnie taka była nasza pierwsza sesja. Klaudia zawsze ma konkretny plan na sesję, często tworzy scenki, historie, aby lepiej wczuć się w klimat. Tak było i tutaj. Podczas podróży, która była naprawdę długa, gdyż jechaliśmy pod granicę kraju, do Białowieży - wymyślałyśmy z Klaudią kadry. Sesja należy do jednych z moich najlepszy, doczekała się nawet publikacji w magazynie.  A jak Wam podoba się historia żołnierza Niemca i jego ukochanej dzień przed wojną?


Sielski piknik.
Nasza druga sesja, niecały miesiąc po poprzedniej, bo dokładnie w dzień dziecka udałyśmy się z Klaudią do Katowic, do pięknej Rockagirl. Zawsze będę pamiętać to, że wyjechałyśmy dzień wcześniej rano, a robiłyśmy sesję dnia kolejnego popołudniu, na dwie godziny przed odjazdem autobusu, w dodatku w ponad 30 stopniowym upale. Ale przygód i śmiechu była co nie miara. Począwszy od zachwytu nad pięknymi babeczkami, których nie mogłyśmy zjeść, do zniszczonej lokówki, którą Maja musiała na gwałt szukać po sklepach :D


Rozdanie Oscarów.
Kolejna sesja, która była dość szybka jednak przysporzyła nam trochę problemów organizacyjnych. Wnętrze miałyśmy cudowne, jednakże liczbę kadrów zwłaszcza przez wymiar łazienki miałyśmy dość ograniczoną. Niemniej jednak dałyśmy radę do tego stopnia, że miałyśmy z ów sesją kolejną naszą publikację w zagranicznej prasie:) Do sesji przepięknie pomalowała Maja Ogonowska.










Kobiety na samoloty!
Jakoś tak w baaaardzo krótkim czasie po powyższej sesji zrobiłyśmy sesję, która była jednym z moich małych marzeń fotograficznych, a mianowicie American Girl po wojskowemu. Trzeba przyznać, że Klaudia ma niebywały talent do załatwiania wszelkich dziwnych i fajnych miejscówek na zdjęciach. Tak i teraz Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej otworzyło przed nami drzwi. Warunki sesji były okropne! Nie dość, że nie było czym oddychać, chodziłyśmy zmarnowane, to jeszcze Klaudia musiała pozować przy, a nawet na - między innymi siedząc na skrzydle samolotu - mega rozpalonych pojazdach wojskowych.
Sama stylizacja przyciągała wieeelu, chętnych do pomocy miałyśmy bez liku, ale przede wszystkich big thanks dla Maćka, który nie tylko mi asystował, ale także uraczył nas sporą dawką wiedzy o historii. A sama sesja... cóż, też miała swoją publikację:)


Alternatywy 4.
Czyli sesja rodem z PRL, która notabene odbyła się w muzeum Czar PRL. Ciekawe muzeum podzielone na sferę mieszkalną, biuro, oraz bar mleczny zdecydowanie nas oczarowały. Takich miejsc powinno być więcej! A sama sesja? Klaudię cudownie pomalowała i uczesała Ewelina, ze stylizacją po raz kolejny przyszła Klaudia, jednak jedną z sukienek dostałyśmy od samego muzeum.



Vermilion Corsets.
Moja pierwsza lepsza sesja produktowa, którą wykonałyśmy z Klaudią właśnie dla Vermilion Corsets. Cóż mogę powiedzieć więcej. Klaudia jak zwykle przygotowała się sama, nasze prace trwały naprawdę dość długo, chociaż chyba bardziej męczący był fakt zdejmowania i zakładania co chwilę przez Klaudię kolejnych gorsetów. Jednak musicie przyznać, że Klaudia prezentuje się w nich naprawdę świetnie, prawda?:)











Niech szyje Klod.
Po sesji dla Vermilion, z chęci rozszerzenia mojego portfolio komercyjnego,  zaproponowałam Klaudii sfotografowanie jej kolekcji ubrań. Nie każdy to wie, ale sporo ze stylizacji obecnych na sesjach Klod jej ubrania są szyte przez nią samą. Ba, nawet planuje kiedyś szyć dla pieniędzy. Więc skoro ja miałam potrzebę zrobienia portfolio w tym zakresie, a Klaudia miała już sporą dawkę ciuchów - czemu nie! Oczywiście nie były to zwykłe zdjęcia na białym tle, każda stylizacja była mini sesją, tak jak zdjęcie obok, stylizowane na pin-upową wersję królewny Śnieżki:) A to co Klaudia szyje możecie obejrzeć tutaj. (macie nawet zalajkować!)







Syberyjska zima.
Może nie taka syberyjska, ale zima. Dużo śniegu, futro, czapa, bogatości co nie miara i taki trochę rosyjski klimat. Sesja była dość dużym spontanem. Stwierdziłam, że zrobiłabym coś z Klaudią stricte zimowego, dlatego właśnie wyskoczyłyśmy na dość szybkie foty pod mój blok. Pamiętam, że ten dzień był jakiś ciężki fizycznie dla nas obu, Klaudia była chora, a mimo to zdziałałyśmy naprawdę przyjemną dla oka sesję. Bo z Klaudią nigdy nie jest smutno i źle!










Agent wywiadu.
Lub pilotka, jak kto woli. Jednak patrząc na więcej zdjęć z tej sesji można śmiało powiedzieć, że jednak agentka. I znów, Klaudia przygotowana perfekcyjnie pod względem stylizacji. Powróciłyśmy do wspomnianego już wyżej muzeum wojskowego. Niestety zdjęcia tego nie oddają, ale temperatura była naprawdę bliska zeru i czasem był mroźny wiatr. Chyba przydałaby się trzecia sesja z umiarkowaną temperaturą:)




Orient Express.
Nasza ostatnia sesja jaką miałam przyjemność tworzyć razem z Klaudią. Czasem Klaudia mnie kompletnie zaskakuje miejscami jakie znajduje i to na dodatek w Warszawie! Sesja nie należała do łatwych, sporo obróbki się tu wkradło zwłaszcza przez widok z okna, wnętrze trochę ograniczało pod względem kadrów, gdyż była to zwykła kawiarnia, dlatego wymyślenie różnych scenek pomimo sześciu osób biorących udział w sesji było naprawdę trudne.  Do tego panowie Janek i Piotrek są rekonstruktorami, dla których nawet ułożenie czapki ma ogromne znaczenie. Jednakże sesja upłynęła pod znakiem duuuużej dawki śmiechu:)



Jeśli macie ochotę TUTAJ można zobaczyć więcej kadrów z każdej z powyższych sesji.

I to by było póki co na tyle z naszej przygody zdjęciowej. Mamy za sobą dziesięć naprawdę udanych sesji. Z Klaudią zawsze pracuje mi się przyjemnie i konkretnie. Często aż mi głupio, że o ile przy wielu sesjach to ja ogarniam stylizacje oraz rekwizyty, to przy sesji z Klaudią aż raz sukienka w sesji była moja, ale...to nie ja ją fociłam hehe:) Stety/niestety akurat sesje z Klaudią są bardzo rekonstrukcyjne, przez co moja szafa bardzo odbiega od kanonu historycznego. Kto wie czy i co kiedy będziemy jeszcze fotografować. Ale możecie być z tym na bieżąco na facebooku!

Oczywiście nie mogło zabraknąć zdjęcia z kubkiem, który daję każdemu z kim współpracowałam minimum przy siedmiu sesjach w ramach podziękowania za owocną współpracę. Dodatkowo na zdjęciu możecie zobaczyć Ewelinę, która wykonała piękny makijaż do sesji inspirowanej czasami PRLu. 

Z naszych wspólnych osiągnięć, dodatkowo warto wspomnieć, że miałyśmy z Klaudią bodajże cztery publikacje w prasie zagranicznej z sesją pierwszą, rozdaniem Oscarów oraz dziewczynami na samoloty w: Nylon Magazine nr 47/2015, Vintage Boudoir Magazine oraz Delicious Dolls Magazine 12/2015. Chyba czas zakupić te magazyny, bo się zbieram i zbieram...:)

A tymczasem - do następnego!

Tuesday, 5 April 2016

Review: Medium white wig - UNIQSO

Hej!

Dzisiaj przyszłam do Was z kolejną recenzją stuffu od uniqso, jednak tym razem jest to peruka:) Wybór peruk tak jak i soczewek mają przeogromny, dlatego każdy, kto myśli o tworzeniu cosplayu lub po prostu używając ich do sesji zdjęciowych - będzie zadowolony! Ja perukę zdążyłam już użyć nawet w sesji zdjęciowej i jestem zakochana!:)

Hello!
Today I want to show You next review from Uniqso. This time is a review of wig:) Uniqso have a loooooot of wigs in his storage. Everyone who want to make a cosplay or photoshoot, will be glad - they have really good stuffs. I used this wig in one photoshoot - You can see it below.


Informacje na temat peruki / How it's look like and some information about wig.

Peruka jest fajnie "lejąca", mega prosty włos, który ma aż 40cm długości. Przedziałek znajduje się na środku, ale można ją również zaczesać na bok. Myślałam, czy nie wyciąć sobie "grzywki", aby sięgała do mniej więcej ust, ale stwierdziłam, że pozostawiona w stanie oryginalnym jest bardziej uniwersalna. Peruka nie plącze się zbytnio, bez problemu można ją rozczesać. Jeśli chodzi o pozostałe podstawowe informacje to kosztuje 26$, można ją zamówić kurierem - przesyłka doszła w może 10 dni. Do peruki została dołączona podstawka. Brakuje niestety "skarpety", ale można sobie poradzić bez (tutaj nie miałam skarpety, a włosy miałam do pasa). Perukę można znaleźć tutaj.

Wig is very soft and "pouring", hair is straight. Wig have 40cm and the parting is on the top, but You can move it aside. I was thinking about cut the bang but I think that in original "form" it's look more universal. I don't have any problem with combing. In the end - this wig cost 26$ and You can see it here.

Jak wygląda założona? / How it looks like?


Tutaj możecie zobaczyć jak wyglądam na co dzień bez peruki oraz w peruce - coś mi się tylko stało z kłaczkiem przy twarzy, wypadek przy pracy :) Peruka wygląda naprawdę dobrze! A niżej więcej zdjęć zarówno "codziennych" przy świetle zastanym, zdjęcia robione w domu, a także zdjęcia robione na dworze przy ostrym słońcu. Peruka nie błyszczy się mocno co jest jej niewątpliwym plusem.

Here You can see how I look without wig and when I'm wearing it. (Sorry for my hairstyle in wig, I was blind :P). The wig looks very good, I really love it. You can see more photos below with natural light in home and from photoshoot in full sunn day - the plus of this wig is fact that it is dull and looks really natural.



Moja ocena ostateczna to zdecydowanie 5/5, peruka nadaje się do wielu pomysłów. Zarówno czegoś sci-fi, mrocznych projektów, jak i dla baśniowych elfów. Polecam serdecznie!:)

My final note decisively is 5/5, this wig is good for a lot of project: for sci-fi things, some dark project and for elves! I recommend it!